Pożegnanie z blogiem…

Od mojego ostatniego wpisu na tym blogu minęło prawie półtora roku. Szmat czasu. To nie do końca tak, że nie miałem o czym w międzyczasie pisać – po prostu odkryłem, że jakoś prościej i naturalniej dzieli mi się ze światem różnorakimi nowinami za pośrednictwem Facebooka. Wiem jednak, że są i tacy, którzy z mediów społecznościowych nie korzystają, a mogą chcieć wiedzieć, co u mnie.

Żyję. Zarówno moja najbliższa rodzina, jak i ja sam, na razie przetrwaliśmy bez większych problemów okres pandemii. Nie zaraziliśmy się koronawirusem, żadne z nas nie straciło pracy, ani nie doświadczyliśmy podobnych turbulencji. Mieliśmy – i wciąż mamy – dużo szczęścia. Oby tak dalej.

Co więcej? W ubiegłym roku miała pojawić się kontynuacja „Diabłów z Saints”. Nie pojawiła się. Może trafi do sprzedaży jeszcze tą jesienią, może zimą, a może jeszcze kiedy indziej. Zobaczymy. Rozumiem, że w sytuacji, kiedy niektórzy ludzie potracili z dnia na dzień środki do życia albo zdolność do wykonywania zawodu, rozpaczanie nad obsuwą publikacji książki, od której nie zależy Twoje być albo nie być, jest niedorzeczne albo wręcz niesmaczne. Dlatego nie rozpaczam, choć do tryskania radością też mi daleko. Co ponadto? Napisałem w zeszłym roku książkę, powieść. Tytuł roboczy to „Wyspa latających węży”. W opinii tych, którzy mieli okazję już ją przeczytać, to bezdyskusyjne najlepsza rzecz, jaką zdarzyło mi się popełnić. Jednak żadne wydawnictwo się nią nie zainteresowało, co oznacza, że albo sytuacja na rynku rodzimej fantastyki jest obecnie naprawdę fatalna albo to czego ja osobiście oczekuję od literatury i czego szukają recenzenci w wydawnictwach to dwa różne światy. Z książkami sytuacja przedstawia się więc nieciekawie.

Jak opowiadania? Tu jest w gruncie rzeczy podobnie, choć ciut łatwiej o optymizm. Ledwo co ukazała się antologia „Tarnowskie Góry fantastycznie 3”, w której można przeczytać moje premierowe opowiadanie „Imperium brudu”. To tekst w konwencji sf bliskiego zasięgu, który może przypaść do gustu miłośnikom „Black Mirror”. Zapraszam do lektury tym serdeczniej i z większym przekonaniem, że oprócz mojego opowiadania znajdziecie tam również teksty takich mistrzów jak Ania Kańtoch, Witold Jabłoński czy Wit Szostak, a i niektóre mniej znane nazwiska serwują tam całkiem niezłe kawałki. Poza tym:

  • moje opowiadanie „Mój Ragnarok” pójdzie w antologii Fantazmaty 3 – ale nie wiem jeszcze kiedy.
  • moje opowiadanie „W innym życiu” ma pójść w antologii Fabryki Słów – ale nie wiem kiedy.
  • moje opowiadanie „Cztery spotkania z Brianem Hellermannem” ma pójść w Nowej Fantastyce – ale nie wiem kiedy.
    Czujecie klimat, no nie?

Z rzeczy już jednoznacznie pozytywnych:

  • na przestrzeni ostatnich miesięcy udało mi się wziąć udział w kilku stacjonarnych wydarzeniach dla miłośników fantastyki, co po wszystkich lockdownach było, nomen omen, fantastycznym doświadczeniem. Pojawiłem się ze swoimi prelekcjami na Opolskich Spotkaniach Fantastycznych, potem na Wrocławskich Dniach Fantastyki i wreszcie na Opolconie. Mam szczerą nadzieję, że na tym nie koniec.
  • Mieszko Keck i ekipa Fantazmatów doprowadzili do końca karkołomny projekt zrobienia audiobooka z mojego zbiorku „Opowieści niesamowite”. Wszystkie opowiadania zostały zawodowo przeczytane i można je znaleźć na YT. To oznacza w sumie kilkanaście godzin audiobooka za totalną darmochę. Dla mnie bomba.
  • Mam nowy zespół, lada moment wypełzniemy spod kamienia i przyatakujemy świat naszą muzyką. Więcej info na ten temat wkrótce pojawi się na FB.

I tym samym docieram do meritum, do powodu, dla którego wrzucam ten wpis. Mianowicie, nie będzie więcej bloga, nie będę oszukiwał siebie i Was, że mam ochotę albo potrzebę coś tutaj wrzucać. Strona zostanie, wraz ze spisem publikacji i całą resztą, natomiast moje kontakty ze światem wirtualnym odbywać się będą teraz już wyłącznie za pośrednictwem Facebooka i tam odsyłam wszystkich, którzy chcą trzymać rękę na pulsie i dowiadywać się na bieżąco, co u mnie. Link do mojego profilu autorskiego znajdziecie TUTAJ.

Aby więc nie przedłużać: trzymajcie się, dzięki za zaglądanie tutaj, dzięki za komentarze, uwagi, pytania, za wszystko. Do zobaczenia/przeczytania na FB 🙂

Opublikowano Różne | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Rewolwery vs magia… a może rewolwery i magia?

Opublikowano Fantastyka, Różne | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Ta piękna (post)apokalipsa

Opublikowano Fantastyka | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Rozmowa w Radio Wrocław Kultura

Jutro koło 18:00 będę miał przyjemność wziąć udział w programie literackim Jacka Antczaka i Bartosza Synowca w Radio Wrocław Kultura. Z pewnością poopowiadam nieco na temat mojej ostatniej książki, „Diabły z Saints”, ale diabli – nomen omen – wiedzą, gdzie nas zaprowadzi tok dyskusji i ogólna inwencja. Jestem natomiast przekonany, że będzie ciekawie i wesoło (wszak to nie nasza pierwsza pogawędka o książkach), więc zapraszam serdecznie i zachęcam gorąco do słuchania!

Opublikowano Fantastyka, Różne | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

„Cmentarz z widoczkami” w Nowej Fantastyce

W najnowszym (luty 2020) numerze Nowej Fantastyki można przeczytać moje premierowe opowiadanie pt. „Cmentarz z widoczkami”. To osadzona w post-apokaliptycznym świecie historia o fascynacji cudzym życiem, o rodzinie i przyjaźni, o zbrodni i o tym, jak nasze otoczenie sprawia, że jesteśmy, kim jesteśmy. To stylistycznie najlepsza i fabularnie najbardziej dopracowana rzecz, jaką kiedykolwiek napisałem. A Michał Cetnarowski, który wziął to opowiadanie na redaktorski warsztat, jest mistrzem świata i utwierdza mnie w przekonaniu, że za niemal każdym znakomitym tekstem, który w życiu czytaliśmy, stoi nie tylko zdolny pisarz, ale też redaktor z prawdziwego zdarzenia.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Miłej lektury, moi drodzy. I pamiętajcie – nawet jeśli kupicie to czasopismo ze względu na mnie, a potem stwierdzicie, że „Cmentarz z widoczkami” to mimo wszystko nie Wasz klimat, nie wszystko stracone, ponieważ znajdziecie w tym numerze również tekst Kena Liu, a w tym przypadku po prostu nie może być pudła.

Opublikowano Fantastyka | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Diabły z Saints

Ze sporą dozą przyjemności, dumy i ulgi informuję, że moja najnowsza książka, czyli Diabły z Saints, ma mieć swoją premierę już bardzo niedługo, bo 30.11.2019. Poniżej wrzucam okładkę, żebyście mogli nacieszyć oczy piękną grafiką autorstwa Leszka Woźniaka, a także opis ze strony wydawcy, tak abyście mieli w ogóle jakieś wyobrażenie, czego rzecz tyczy.

Opis:

Świat znalazł się w ruinie, cywilizację zastąpił chaos. W ocalałych z wojennej zawieruchy miastach królują gangi i handlarze niewolników. Większość ludzi wyznaje tylko jedno prawo, prawo silniejszego. Tylko gdzieniegdzie próbuje się utrzymać dawny ład. Alan i Zack mają szczęście żyć w rybackiej wiosce Saints, gdzie czas upływa im na prostych obowiązkach i zabawach z rówieśnikami.

Idylla nie trwa jednak wiecznie. Osada pada ofiarą napaści, z której tylko oni dwaj wychodzą cało. Pozostawieni samym sobie, są zmuszeni do walki o przetrwanie. Niełatwą sytuację komplikują rodzące się pytania.

Czym są osobliwe moce, które budzą się w chłopcach? Czy atak na wioskę naprawdę był dziełem przypadku? Jaką mroczną tajemnicę skrywali rodzice Alana i Zacka? Co łączyło ich z legendarnym łowcą potworów?

Alan i Zack ruszają w poszukiwaniu odpowiedzi przez świat opanowany przez potwory w ludzkiej skórze i nieskrywające swojej natury bestie.

Na stronie wydawcy, czyli Genius Creations, znajdziecie zresztą więcej dobroci – można się tam zapoznać z fragmentem tekstu i kawałkiem audiobooka. Znajdziecie tam również opcję zamówienia książki w promocyjnej przedpremierowej cenie oraz linki do sklepów, gdzie miłośnicy słowa słuchanego mogą już (tak, przed premierą książki!) zaopatrzyć się w audiobooka (a warto, bo Wojtek Masiak, który czyta Diabły…, robi to naprawdę zawodowo).

Na razie to wszystko, trzymajcie się ciepło mimo jesiennej aury i – jeśli zdecydujecie się sięgnąć po moje Diabły… – z góry dziękuję za zaufanie i życzę udanej lektury 🙂

Opublikowano Fantastyka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Czego nie chcesz przegapić na Dniach Fantastyki?

W najbliższy weekend, od piątku do niedzieli, wrocławska Leśnica przeistoczy się w ziemię obiecaną dla miłośników fantastyki i wszystkiego, co z fantastyką związane. Choć sam nie będę w stanie być na całej imprezie (pojawię się w piątek i w niedzielę, ale sobotę zobowiązałem się spędzić z rodziną), zachęcam wszystkich serdecznie do udziału, będzie się bowiem działo wiele dobrego. Z pewnością obrodzą goście (od Grzegorza Rosińskiego, przez Roberta Więckiewicza i Krzysztofa Kowalewskiego, po Michała Cetnarowskiego, Piotra Cholewę, Marcina Podlewskiego czy Michała Gołkowskiego), nie zabraknie też fascynujących prelekcji. Poniżej postarałem się wynotować dla Was kilka mocnych punktów programu, których warto nie przegapić.

PIĄTEK:

14:00 – prelekcja „Śladami Atlantydy” – mity i teorie spiskowe, a wszystko to podane na tacy przez moją uroczą kuzynkę i jej chłopaka (a więc, rzecz jasna, będzie czad).

18:00 – panel „Historia i perspektywy polskiego kina gatunkowego”, a wśród uczestników Krzysztof Kowalewski oraz Robert Więckiewicz. Czy naprawdę muszę dodawać coś więcej?

21:00 – panel poświęcony Maciejowi Parowskiemu, niedawno zmarłej prawdziwej legendzie polskiego fandomu, człowiekowi bez którego nasza rodzima fantastyka na pewno byłaby czymś zupełnie innym, niż jest obecnie. Nie dość, że samą postać Parowskiego warto uhonorować swoją obecnością, to jeszcze skład panelistów (chociażby Piotr Cholewa, Elżbieta Żukowska czy Michał Cetnarowski) gwarantuje moc wrażeń i ciekawych anegdot.

SOBOTA:

11:00 – prelekcja filmu Twardovsky i spotkanie z Robertem Więckiewiczem. Must see.

12:00 – panel dyskusyjny „Gdzie ci mężczyźni”. Jeśli w jednej sali zamknie się takie osoby jak Milena Wójtowicz, Agnieszka Hałas, Michał Gołkowski i Michał Cetnarowski, a tematem zrobi się męskie postacie w fantastyce, można być pewnym, że będzie ciekawie, wesoło, momentami edukacyjnie, a przede wszystkim mocno wybuchowo. Szczerze żałuję, że to przegapię.

12:30 – prelekcja „Dziwna broń” Piotra i Michała Cholewów. Znany (i uznany) tłumacz oraz znany (i uznany) autor fantastyki – a prywatnie ojciec i syn – poopowiadają o osobliwościach technologii militarnej. Widziałem ich razem w akcji i zapewniam, że na tej prelekcji nie będziecie się nudzić.

14:00 – prelekcja o trupach w wykonaniu Łukasza Śmigla. Śmigiel w ogóle jak mówi, to godziny mijają niepostrzeżenie, imperia rodzą się i upadają, galaktyki gasną, a ty chcesz po prostu siedzieć i słuchać dalej. Tym bardziej jak gada o trupach. Chcecie tam być, zaufajcie mi.

18:00 – panel dyskusyjny „Fantastyczny fuck-up”. Już chyba sama nazwa wystarczy, żeby wiedzieć, że będzie wesoło. Nie tylko dla próbujących pisać i unikać idiotycznych wpadek.

21:00 – panel „Zmęczeni, ale zadowoleni” – wgląd w życie pisarza i dręczące go trudności, dylematy etc. Nie wiem, co dokładnie będzie się tam działo, ale nazwisko Łukasza Śmigla mówi samo za siebie (patrzy wyżej).

NIEDZIELA:

11:00 – panel „Wydawanie w czasach Instagrama” – coś szczególnie interesującego dla młodych literatów, którzy będą próbować swoich sił jako autorzy w świecie – jak się zdaje – odchodzącym od tradycyjnie rozumianej kultury słowa pisanego.

14:00 – prelekcja o mitycznych inspiracjach w grach – bo znowu kuzynka + jej chłopak, poza tym mity i gry wideo, znaczy się temat bardzo wdzięczny i ciekawy, a do tego wizualnie atrakcyjny.

Oprócz tego jeszcze kilka słów prywaty. Mnie osobiście będziecie mogli zobaczyć podczas trzech prelekcji. W piątek o 20:30 w sali 204 powymądrzam się nieco na temat mariażu westernu i różnych pododmian fantastyki, nie tylko w literaturze, ale też w kinie, telewizji, komiksach czy grach. W niedzielę o 13:00 w sali 413 wezmę na siebie przykry obowiązek wyjaśnienia dociekliwym, czym różni się steampunk od clockpunka, a czym science fiction od technofantasy – pobawimy się więc we wspólne szufladkowanie literatury polskiej i zagranicznej. Wreszcie o 15:00, również w sali 413 poopowiadam o wszystkim tym, co może interesować aspirujących pisarzy – a więc o przygotowywaniu propozycji wydawniczej, o umowach z wydawnictwami, o pracy z redaktorem, a wreszcie też o różnych formach promocji książki. Wierzę, że razem będziemy się doskonale bawić, a może też nawzajem nauczymy od siebie czegoś ciekawego 🙂

df copy

Zapraszam serdecznie, do zobaczenia we Wrocławiu podczas Dni Fantastyki 2019!

Opublikowano Fantastyka, Polecanki, Różne | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Pół roku milczenia

No cześć. Jestem. Żyję. Nie zapomniałem ani o Was, ani o tym blogu. Po prostu – owszem, brzmi to banalnie, ale nie jest przez to mniej prawdziwe – czasu ciągle brakowało.

Z tym czasem to jest w ogóle rzecz zabawna – kiedy miałem jedno dziecko, wydawało mi się, że nie mam czasu na nic, że praca na etacie i opieka nad malcem pożarły mi do reszty wolność i swobodę, pozostawiając kilka marnych chwil w ciągu dnia, rzekomo do mojej dyspozycji. Teraz mam dwójkę i widzę jak na dłoni, że z jednym berbeciem tego cennego zasobu posiadałem wcale nie tak znowu mało, i że przewalałem go na sposoby napawające mnie obecnie wstrętem i przerażeniem. Coś jak w tym dowcipie o Żydzie i kozie. Sęk w tym, że kozę można sprzedać, a handel pociechami nie dość, że jest w Polsce zdaje się nielegalny, to jeszcze budzi we mnie pewne wątpliwości natury etycznej. Jest więc, jak jest – żyję, pracuję, pomagam mojej lepszej, mądrzejszej i znacznie bardziej seksownej połówce ogarnąć dwójkę potomstwa i niezdarnie próbuję jakoś pogodzić ze sobą wszystko inne. Łatwo nie jest, bo i żona domaga się od czasu do czasu atencji, i jakąś namiastkę życia towarzyskiego bardzo człowiek chciałby mieć, poza tym książki same się nie napiszą. A Netflix, jak na złość, kusi i wdzięczy się bezustannie nowymi tytułami, bezwstydnik jeden. Powtórzę: nie jest łatwo. Ale też nikt, zapraszając nas na ten świat, nie gwarantował, że będzie non stop łatwo, wesoło i komfortowo. Poza tym, jak pomyślę, jakie problemy mają inni ludzie, zaraz mnie coś prostuje i każe mi inaczej na wszystko patrzeć.

Pół roku milczałem. Szmat czasu, wiem. Patrzę wstecz i myślę sobie, jak wiele przez ten czas się zmieniło, jak wiele udało się – mimo całego tego jojczenia zawartego w poprzednim akapicie – zrobić. Moi dwaj synowie rosną, rozwijają się, uczą nowych rzeczy i dbają o to, żeby ich rodzice nie narzekali zbytnio na nudę ani brak zajęć. Moja cudowna żona, mimo mniejszych i większych plaskaczy serwowanych jej przez życie, zachowuje poczytalność, pogodę ducha i wciąż ma siły śmiać się z moich żartów. Praca póki co nie ograbia mnie ze snu, nie generuje wrzodów na żołądku, a i do garnka jest dzięki niej co włożyć, więcej: jest czym zawartość tego garnka zagrzać. W gruncie rzeczy nie ma więc na co narzekać, trzeba się cieszyć, że poważniejsze plagi raczą trzymać się – odpukać w niemalowane! – z dala.

Na czym w takim razie zeszło mi tych ostatnich sześć miesięcy poza zmienianiem pieluch, wspólnymi spacerami i kompulsywnym przypominaniem, że krówka robi „muu”, a piesek „hau hau”? Przede wszystkim na pisaniu. Od stycznia popełniłem dwa opowiadania i pi razy oko połowę powieści, nad którą obecnie pracuję. Teksty te niezbyt szybko ujrzą światło dzienne, za to jeśli wszystko dobrze pójdzie, jesienią swoją premierę będzie miała moja nowa książka pt. Diabły z Saints. Ja już widziałem okładkę i prezentuje się wyśmienicie, odpowiadający za grafikę Leszek Woźniak spisał się na medal. Prace redakcyjne powinny ruszyć na dniach, więc trzymajcie kciuki! Jak tylko będę miał konkretniejsze informacje, nie omieszkam się nimi podzielić.

Co poza tym? Trochę czytałem. Odświeżyłem na przykład klasykę, do której nie sięgałem podaj z piętnaście lat – czyli Władcę Pierścieni Tolkiena w oryginale. I naszły mnie przy tej okazji dwie konstatacje. Pierwsza: że ta proza wciąż żre i wciąga, że czyta się to znakomicie i sprawia taką samą – jeśli nie większą – frajdę facetowi, łudzę się, w jakimś stopniu dojrzałemu, jak nastolatkowi. I konstatacja druga, dotycząca ekranizacji: o ile w Grze o Tron (mowa tu o pierwszych sezonach, które treściowo szły jeszcze rączka w rączkę z książkowym oryginałem) niemal wszystkie wtopy wynikały z odejścia scenarzystów od tekstu Martina, o tyle LOTR Jacksona robi rzecz odwrotną, to znaczy przeważnie nadrabia i maskuje nieliczne braki pierwowzoru.

Z innych lektur wspomnę o dwóch ostatnich, bo je najlepiej pamiętam i są to też świeżynki, które dopiero co objawiły się na rynku. Po pierwsze: Kult Łukasza Orbitowskiego, kolejna jego książka po Szczęśliwej ziemi i Innej duszy, którą uważam za zwyczajnie doskonałą (choć tym razem nie tyle ze względu na fabułę, co na urodę języka i przecudowną gawędę). Z kolei Księga zepsucia Marcina Podlewskiego mnie ciut zawiodła. Nie dlatego, że jest to powieść zła, bynajmniej, jest dobra, momentami nawet bardzo dobra. Sęk w tym, że ja wciąż pamiętam Podlewskiego z Happy Endu, powieści którą pochłaniałem z wypiekami na twarzy i chwytając się co rusz za głowę, że nieznany facet może tak pisać. Chyba jakaś część mnie wciąż się łudzi, że Podlewski popełni coś podobnego, tylko jeszcze bardziej odlotowego, jakąś bezkompromisową książkę, że będzie pisał bez oglądania się na ramy, schematy, standardy konwencji, na to co się sprzeda i spodoba średniemu czytelnikowi fantastyki. Cóż, najwyraźniej będę musiał jeszcze trochę poczekać. Ale po kolejne tomy Księgi zespucia, żeby nie było, sięgnę.

Były oprócz książek jeszcze inne rzeczy. Chociażby komiksy, jak totalnie odjazdowy Gnat Jeffa Smitha (tym cudowniejszy, że czytany do spółki z moim starszym synem) albo równie genialna – choć w inny sposób i na pewno nie nadająca się na lekturę dla sześciolatka – seria Locke & Key Joego Hilla. Udało mi się trochę rzeczy pooglądać, przede wszystkim seriali, jak ostatni sezon Gry o Tron (zaskakująco w porządku, biorąc pod uwagę morze ekskrementów, które fani wylewali pod adresem twórców w mediach społecznościowych), netflixowskie Nightfliers (niskobudżetowe, ale fajnie budujące klimat) czy aktorsko wyborne Orange is the New Black (choć tu jestem dopiero na trzecim sezonie, więc nie szarżuję z opiniami odnośnie całokształtu). Nierówno, ale w ogólnym rozrachunku zdecydowanie na plus prezentowała się też antologia Love, Death + Robots, przede wszystkim graficznie zróżnicowana i nieraz oszałamiająca, za to po fajowym Bandersnatchu troszkę niestety rozczarował mnie przeciętniuchny piąty sezon Black Mirror – pisząc te słowa musiałem dłuższą chwilę się zastanowić, żeby przypomnieć sobie treść odcinków obejrzanych przecież mniej niż miesiąc temu.

No i na koniec, żeby nie było że tylko siedzę zamknięty w czterech ścianach i klepię w klawisze albo chłonę popkulturę – w maju miałem niesłychaną przyjemność poprowadzić w Bibliotece Wojewódzkiej w Opolu spotkania autorskie z Robertem M. Wegnerem i Martą Kisiel. Poza tym już za kilka dni pojawię się z kilkoma prelekcjami na Wrocławskich Dniach Fantastyki, na które już teraz serdecznie wszystkich zapraszam – a z dokładniejszymi informacjami jeszcze się przypomnę.

Na dziś to wszystko. Mam nadzieję, że obecne okrutne upały nie dają się Wam za bardzo we znaki i życzę miłych wakacji.

Do rychłego przeczytania – łudzę się, że nastąpi to szybciej niż za kolejne pół roku!

 

 

 

Opublikowano Fantastyka, Polecanki, Różne | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

2018 – podsumowanie

Mija ósmy dzień nowego roku, a ja dopiero teraz znalazłem chwilę na krótkie podsumowanie minionego już 2018. Kiepsko to prognozuje na najbliższych dwanaście miesięcy, no ale co począć…

No to jedziemy – słów kilka na temat tego, co było.

Po pierwsze, to był dziwny, wspaniały rok. Pełen trudności, wyzwań i ciężkiej pracy. Było w nim miejsce na satysfakcję i rozmaite radości, na niemałą liczbę sukcesów. Ale były i porażki. Jak to w życiu.

No to po kolei:
Oficyna RW2010 wydała mój ebookowy zbiór opowiadań „Sklepik z zabawkami” jeszcze w grudniu 2017, ale tak naprawdę dopiero w 2018 roku wszedł on do szerokiej dystrybucji. I choć znajdują się tam jedne z najlepszych tekstów, jakie kiedykolwiek popełniłem, tomik przeszedł zupełnie bez echa. Bywa. Jeśli miałem jakiekolwiek wątpliwości, jak poradzi sobie na rynku ebookowy zbiór opowiadań praktycznie nieznanego autora i NIE rozprowadzany za darmo, wyzbyłem się ich.

W kwietniu zagrałem pożegnalny koncert w Scarecrow, zespole, z którym związany byłem osiem długich lat. Ciągle tęsknię, do grania i do ludzi, z którymi tworzyliśmy tę kapelę. Do grania, mam nadzieję, jeszcze wrócę. Może jeszcze nie jutro, ani nie pojutrze, ale wrócę.

W tym samym kwietniu swoją premierę miał pierwszy tom „Fantazmatów” – antologii opowiadań, w której pojawiło się moje opowiadanie pt. „Śnienie”. Tekst spotkał się z zaskakująco miłym przyjęciem, a same Fantazmaty z jednorazowego zbioru opowiadań przygotowywanego przez grupkę zapaleńców zmieniły się w rozbudowany projekt literacki angażujący obecnie dobrze ponad sto osób.

W czerwcu urodziło się moje drugie dziecko, syn Olek. Moje życie zostało znowu dokumentnie wywrócone do góry nogami, a ja jestem obecnie wiecznie niewyspany i cholernie szczęśliwy.

W sierpniu, za sprawą wspomnianych Fantazmatów ukazało się w formie ebooka drugie, poprawione i rozszerzone wydanie mojego zbioru opowiadań „Opowieści niesamowite”. Co ciekawe, choć pracowało nad nim całe mnóstwo ludzi, choć teksty te przeszły znacznie lepszą redakcję i korektę niż pierwsze wydanie, które było totalnym self-pubem i które przygotowałem niemal w 100% samodzielnie, recenzje – jakkolwiek dobre albo bardzo dobre – zebrało to drugie wydanie jednak ciut słabsze. O czym to świadczy? Czy gusta i oczekiwania recenzentów się tak przez te parę lat wyśrubowały? A może zmieniło się w ogóle podejście do oceniania literatury? Nie wiem. Wiem za to, że to drugie, „fantazmatowe” wydanie ON przebiło to pierwsze, self-publishingowe przynajmniej pod względem dotarcia do czytelników, i to przebiło drastycznie: pierwsze pobrano w sumie jakieś 2,5-3 tys. razy, natomiast to drugie – ponad 16 tysięcy razy. Czad, szok i powód do dumy.

Na przełomie sierpnia i września swoją premierę miał też serial audio mojego autorstwa pt. „30 dni”. Ta dostępna na platformie Storytel.pl produkcja to moje pierwsze zderzenie z klasycznym tekstem obyczajowym. Podejrzewam – a wręcz mam taką nadzieję – zderzenie nie ostatnie, pisanie jej sprawiło mi bowiem całe mnóstwo frajdy, a praca z Kasią Franus, która zajęła się redakcją „30 dni”, otworzyła mi oczy na całe mnóstwo rzeczy, z których wcześniej nie zdawałem sobie sprawy i zwyczajnie zrobiła ze mnie lepszego pisarza.

I wreszcie wisienka na torcie – udało mi się podpisać umowę na serię trzech książek, z których pierwsza powinna ukazać się mniej więcej w połowie 2019 roku. Wydawcą będzie Genius Creations, a same książki to mieszanka fantasy, post-apo i westernu, opowiadać zaś będą o polujących na potwory braciach bliźniakach nazywanych Diabłami z Saints.

I to tyle. Żegnamy 2018, witamy 2019. Plany są, nadzieje są, obaw również nie brakuje. A co faktycznie ten nowy rok przyniesie? Zobaczymy. Tymczasem Wam wszystkim, którzy czasem zerkacie na tego bloga, serdecznie dziękuję i życzę Wam wszelkiej pomyślności i uśmiechów losu. Biorąc pod uwagę wszystko, co się dzieje w świecie dalekim i bliskim, będziemy tego szczęścia w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy potrzebować niemało.

Trzymajcie się, do przeczytania!

Opublikowano Fantastyka, Różne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wizyta w Radio Wrocław Kultura

W zeszły czwartek miałem przyjemność gościć w Radio Wrocław Kultura, w poświęconej literaturze audycji Jacka Antczaka i Łukasza Śmigla. Znakomita atmosfera sprzyjała pogaduchom na najróżniejsze tematy, pojawiły się między innymi wątki Opowieści niesamowitych i współpracy z ekipą Fantazmatów, pojawiło się też kilka słów o moim serialu audio 30 dni. Nie zabrakło również paru innych ciekawostek – wspominałem między innymi o pisarskich planach na przyszłość. Chętnych zachęcam do odsłuchania wywiadu, a można to zrobić na stronie Fantazmatów, czyli TUTAJ.

Pozdrawiam Was serdecznie, do przeczytania!

Opublikowano Fantastyka, Różne | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz