Fantastyczne Dni Fantastyki (cz. II)

No i już. Były i minęły. Niby trzy dni (jak odliczyć piątkowy ranek i niedzielne popołudnie, to w gruncie rzeczy tylko dwa), ale emocji takie zatrzęsienie, że czas przemykał w zastraszającym tempie. Wrażeń moc, wciąż zresztą gdzieś tam zalega w myślach i nie pozwala się skupić na czym innym, nie zgadza się na powrót do codzienności. W ramach oczyszczania zagraconego mózgu, krótkie podsumowanie tegorocznych Dni Fantastyki, imprezy – to trzeba od razu zaznaczyć – wciągającej i świetnie zorganizowanej.

Plusów było wiele. Wymienić warto udane prelekcje poświęcone pisaniu (zarówno Jacka Inglota o opowiadaniach SF, jak i Jakuba Ćwieka o recenzjowaniu książek i filmów), ciekawe panele dyskusyjne (takie jak te na temat horroru, z udziełem Łukasza Orbitowskiego, Stefana Dardy i innych) czy możliwość spotkania z autorami z zagranicy, jak Miroslav Zamboch czy Ramsey Campbell. Miło było napić się w towarzystwie zakręconych na punkcie fantastyki ludzi i poprzyglądać się przemykającym tu i ówdzie LARPowcom w -całkiem często – kompletnie odjechanych kostiumach. Piątkowy wieczór natomiast zdominowały śliczne dziewczyny z grupy Asz Szams, które w ramach show zatytułowanego Planet Orient zaserwowały konwentowiczom pokaz tańca arabskiego. Mówię Wam, wypatrujcie ich kolejnych występów, bo tego po prostu nie wypada przegapić. Rewelacja. A Karolinie za taniec ze skrzydłami Isis to normalnie należy się Oskar, medal, złote kalesony albo co tam bądź innego, nagroda jakaś w każdym razie.

Na pochwałę zasługują też inne części składowe konwentu: bardzo przyjacielska atmosfera, pierwszorzędna organizacja, klimatyczny wystrój i sympatyczna lokalizacja. Minusy? Owszem, też by się znalazły, ale niezależne od organizatorów: dojazd utrudniony przez roboty drogowe oraz w dużej mierze deszczowa pogoda. Podsumowując jednak, Dni Fantastyki to bardzo udana impreza, na którą z całą pewnością warto było się wybrać. Mam nadzieję, że zobaczymy się na niej za rok.

Skorzystam z okazji i podzielę się z Wami kolejną miłą informacją. Otóż w lipcowym numerze magazynu Science Fiction Fantasy i Horror pojawiło się moje opowiadanie „Dr Frankenstein, jak mniemam?”. Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po ten numer, szczególnie, że towarzystwo trafiło się doborowe – Andrzej Pilipiuk, Tomasz Kołodziejczak, Marcin Mortka, Agnieszka Hałas – więc można w ciemno założyć, że teksty też będą prima sort. Miłej lektury!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s