No i po urlopie…

Dwa tygodnie minęły w potwornym tempie. Dopiero co wróciłem, a wydarzenia poszczególnych dni już zdążyły zlać się w jedno, poprzeplatać, pozlepiać, pozostawiając bezkształtną masę wspomnień, wrażeń, odczuć. Dominuje dźwięk deszczu tłukącego o szyby i parapety, zapach wilgotnego lasu i grzybów, świadomość czasu leniwie przeciekającego między palcami. Gdzieś pod tym, jakby przytłoczone, zduszone, istnieją też inne wspomnienia: słońce głaszczące skórę i kołyszące do popołudniowego snu; chłodna, orzeźwiająca woda jeziora; goryczka piwa gasząca pragnienie.

Niby urlop, ale nie całkiem. Wraz z Martą ustaliliśmy twardy harmonogram, którego udało nam się praktycznie nie naruszać. Między śniadaniem  i obiadem – praca. Marta pisała doktorat (nie ma co, twarda babka), ja opowiadania. Efekt z mojej strony: jakieś siedemdziesiąt stron znormalizowanego tekstu, w tym jedno skończone opowiadanie, drugie mocno rozpoczęte. Och, dawno nie miałem tyle spokoju, a pisanie w podobnej atmosferze to czysta przyjemność. Jak tu mieć problemy z weną, gdy wokół panuje cisza przerywana tylko szumem drzew, śpiewem ptaków, miarowym kapaniem deszczu? I dziw się, człowieku, że Stephen King w tym swoim lesistym stanie Maine trzaska grube bukwy jedna za drugą…

Po obiedzie był czas na inne rozrywki. Przez pierwszy tydzień zawsze spędzaliśmy część popołudnia na opiece nad moim jednorocznym chrześniakiem. Diabelnie bystry i żywotny brzdąc, to mu trzeba oddać. A do tego uroczy. Tylko czekać aż zacznie łamać damskie serca. 

Popołudnia w drugim tygodniu upływały nam na strzelaniu z łuku, grze w bilard i w karty, na spacerach i szukaniu grzybów. Czytaliśmy dużo, w efekcie czego połknąłem czwartą część Pilipiukowego Oka Jelenia i trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza. Miód, sam miód. Parę wieczorów spędziliśmy racząc się filmami na DVD: wciągnęliśmy czteroodcinkowe Filary Ziemi na podstawie książki Kena Folleta (mimo sporej ilości mniejszych i większych wtop, rzecz warta oglądnięcia), a Brad Pitt do spółki z Anthonym Hopkinsem po raz n-ty rzucili nas na kolana w pierwszorzędnym Joe Blacku.Miło nam upływał czas.

Byłbym zapomniał – jednego dnia wyskoczyliśmy do Szczecina. Marta w celu doktoratowym, ja jako osoba towarzysząca. Obejrzeliśmy sobie Muzeum Techniki i Komunikacji, a w nim całe mnóstwo pięknie odrestaurowanych junaków, fiatów, jelczy, mikrusów… normalnie historia powojennej polskiej motoryzacji w pigułce. Fajna rzecz, długo nie mogliśmy wyjść z zachwytu nad rodzimą myślą techniczną. Sądzę, że fiat 126p przerobiony na pojazd gąsienicowy (to autentyczny projekt, żadna tam domowa samoróbka) jest niezłą namiastką tego, co można tam zobaczyć.Jeśli rzuciłoby Was w okolice Szczecina, polecam.

I nagle bach!, koniec, minęło. Nagle trzeba było wracać. Do Wrocławia, do doktoratu i dni spędzanych w bibliotece. Do miasta, gdzie tygodnie mijają niepostrzeżenie, a koniec wakacji staje się bliższy i bliższy…

Pozostaje sierpień. Jeszcze gdzieś pojedziemy, zobaczymy coś nowego, zachwycimy się. Nabierzemy sił na nadchodzący rok.   

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będą potrzebne.

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „No i po urlopie…

  1. Cedrik pisze:

    Najważniejsze, że spędziłeś dobrze ten czas. Na pracy twórczej i wypoczynku. Ja właśnie za parę dni coś takiego robię… znaczy, praca, pisanie. Ach, nie mogę się doczekać. Jak będę miał wenę, wyjdę z tego z powieścią i zbiorem opowiadań… lub prawie dwoma :>
    No i cóż – odpoczywaj także i w sierpniu!

  2. Marcin Rusnak pisze:

    No to życzę weny, Cedrik! Tekstów nigdy za wiele, szczególnie dobrych, a o płodzenie innych Cię nie posądzam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s