Groza po polsku… czyli recenzja Słonecznej Doliny

Markotny się ostatnio zrobiłem. Za co się nie chwycę, nie pasuje mi. Obejrzałem cztery odcinki siódmego sezonu Housa – czegoś brakuje. Słucham kapel, z którymi zdarza nam się grać koncery – czegoś brakuje. O Koszmarze na miarę i pierwszej części Przed Świtem niedawno pisałem na blogu i też raczej niepochlebnie. Już chyba tylko tego brakuje, żeby mi herbata przestała smakować. Już zacząłem podejrzewać zdradziecki wpływ jesienno-zimowej deprechy. Ale nie. Jednak nie. Wystarczyło po prostu sięgnąć wreszcie po coś naprawdę dobrego.

 Na przykład po Słoneczną Dolinę Stefana Dardy.

Stefana poznałem przy okazji pierwszej edycji Horyzontów Wyobraźni w 2009 roku. Spotkaliśmy się później parokrotnie, między innymi na Falkonie oraz na Dniach Fantastyki i powiem tylko tyle, że człowiek ten niezmiennie mi imponuje: jak na gościa, który odniósł tak niesamowity – jak na polski rynek wydawniczy – sukces, jest człowiekiem bardzo skromnym, sympatycznym i otwartym. Jeśli będziecie mieli okazję kiedyś trafić na jego spotkanie autorskie albo dyskusję z jego udziałem, walcie jak w dym. Fajerwerków i zrywania boków raczej nie będzie, ale rzetelna, sensowna gadka i logiczne spojrzenie na świat już jak najbardziej.

Dość o autorze – przejdźmy do książki. Słoneczna Dolina to pierwsza część trzytomowego Czarnego Wygonu, kolejnego po bestsellerowym Domu na Wyrębach dzieła Dardy. Podobnie jak w przypadku swojego debiutu, autor zabiera czytelników w niezwykłe rejony Roztocza: krainy sielskiej i pięknej, ale jednocześnie nieco dzikiej i nieznanej. Oto pięćdziesięcioletni dziennikarz po przejściach, Witold Uchmann, wyrusza w okolice Krasnobrodu, żeby zbadać tajemniczą i intrygującą sprawę: historię człowieka, który jakoby trafił do wioski nie istniejącej na mapach. Czy Starzyzna istnieje naprawdę? Jeśli tak, to czym jest? Kim są niezwykłe postaci, które pojawiają się w okolicach tytułowej Słonecznej Doliny – potężnie zbudowany mężczyzna i dziewczynka w sukience w grochy? Czego tak panicznie boi się człowiek, który prosił Uchmanna o pomoc? Pytań jest mnóstwo, a każda kolejna strona rodzi ich tylko więcej.

Książka Dardy mogłaby służyć za podręcznikowy przykład tego, jak napisać udaną powieść grozy. Sposób, w jaki prowadzi narrację, w jaki wprowadza czytelnika w kolejne wątki, sprawia, że Słoneczna Dolina wciąga od pierwszego zdania i nie puszcza aż do samego końca. Fabuła jest misternie skonstruowana i od razu widać, że autor poświęcił wiele czasu by ją starannie przemyśleć. W rezultacie, zamiast klasycznego schematu kolejno następujących po sobie scen i prostego ciągu przyczynowo-skutkowego, mamy do czynienia z historią opowiedzianą w sposób nietuzinkowy, której wątki przeplatają się i zazębiają jak sploty tkaniny albo fragmenty mechanizmu zegarka. Pod względem fabularnym, Słonecznej Dolinie naprawdę niewiele można zarzucić – nie ma tu niepotrzebnych epizodów, zbędnych postaci, luźnych wątków. Każdy najdrobniejszy element książki pełni jakąś rolę i czytelnik wyczuwa to intuicyjnie, przez co tym chętniej zagłębia się w lekturę.

Trudno też wytknąć cokolwiek Dardzie od strony warsztatowej. Już Dom na Wyrębach pokazał go jako autora absolutnie wyjątkowego na poletku polskiej grozy – czułego na piękno przyrody, skomplikowane relacje międzyludzkie, siłę uczuć. Darda jak mało kto potrafi opisywać rzeczy piękne i wzniosłe w przystępny, naturalny sposób, bez popadania w sentymentalną manierę – w jego prozie poetycka wrażliwość łączy się z surową prostotą przywodzącą na myśl teksty Hemingwaya. Jednak talent autora Słonecznej Doliny nie ogranicza się do opisów. Bardzo dobrze wypadają w jego wykonaniu portrety poszczególnych postaci: bohaterowie zachowują się jak ludzie z krwi i kości. Targają nimi naturalne emocje, a ich rozumowanie i reakcje przedstawione są bardzo wiarygodnie. Także z budowaniem nastroju grozy Darda nie ma najmniejszych problemów. Atmosfera z rozdziału na rozdział gęstnieje, a kolejne tricki mające na celu wywołanie u czytelnika niepokoju serwowane są umiejętnie: we właściwym tempie i natężeniu. Podobnie jak w przypadku opisów, autor korzysta z rozwiązań stosunkowo prostych, ale bardzo skutecznych. W przeciwieństwie do wielu utworów grozy, których autorzy próbują utopić odbiorców w morzu krwi i ohydy, Darda pozwala, aby nasza wyobraźnia działała na jego korzyść i zaczęła wywlekać, to co tkwi w nas samych. I chwała mu za to.

Słoneczna Dolina nie musi przypaść do gustu każdemu fanowi horrorów. Podejrzewam, że będą tacy, którzy uznają ten tekst za zbyt zachowawczy, za mało odważny i nie dość brutalny. Myślę jednak, że znacznie więcej będzie takich osób, które autor Słoneczną Doliną zachwyci i pokaże im, że groza może być znacznie bardziej subtelna, niesamowita i wciągająca, niż się powszechnie uważa.

Ja już się zabieram za drugą część. A wy?

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Groza po polsku… czyli recenzja Słonecznej Doliny

  1. Darek pisze:

    Ostatnio miałem okazję czytać coś również polskiego, „Skarb wilkołaka” Jakuba Nowaka. jest to ciekawa, zabawna i przesiąknięta grozą powieść wydana przez Novae res, może konkurować z książkami Dardy. Choć uważam powieść Nowaka za ciekawszą, przenoszącą w barwny świat mrocznym murów zamku. Poza tym Nowak dysponuje ciekawszym językiem, można to zauważyć w rozdziałach przenoszących nas w mroczne odległe średniowieczne czasy. Dobry kawał polskiej literatury grozy. Polecam.

  2. Darek pisze:

    Myślę, że powinien Pan sięgnąć po „Skarb wilkołaka”. W zeszłym roku udało mi się odkryć dwie dobre książki, polskie też dobre, powyższy skarb oraz Dom na wyrębach Dardy. Obie mają coś z polskiej wsi. szkoda, że tak mało autorów pisze o czymś co dotyczy sielskich miejsc. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s