Rok 2011 – podsumowanie

Kończy się rok, wypadałoby więc zaproponować jakieś jego podsumowanie. Na tradycyjny „Best of” się nie porwę, z dwóch powodów: po pierwsze, gdy zacząłem się zastanawiać nad książkami, filmami etc., które ostatnio połknąłem, a sprawiły mi nielichą frajdę, okazało się, że niewiele spośród nich powstało w 2011 roku. Cóż zrobić, mam dużo zaległości. Drugi powód jest jeszcze bardziej prozaiczny: co rusz pojawiają się nowe książki, nowe filmy, telewizja oferuje kolejne seriale i przeciętny śmiertelnik, za którego nie bez powodu się uważam, nie ma szans zapoznać się ze wszystkim. A tworzyć rankingi, w których rzeczy genialne zostałyby pominięte tylko dlatego, że nie trafiły mi w łapska? To by było co najmniej nie fair. Dlatego poniżej zamieszczam prywatny zestaw dzieł, które dla mnie uczyniły rok 2011 wyjątkowym. Jeśli jeszcze ich nie znacie, może najwyższy czas nadrobić tę zaległość?

Harry Potter i Insygnia Śmierci (część 2) – mistrzowskie podsumowanie sagi filmowych przygód najsłynniejszego czarodzieja wszechczasów (Merlin? Who the fuck is Merlin?!). David Yates wspiął się na absolutne wyżyny reżyserskiego kunsztu, wyciskając z młodszych i starszych aktorów wszystko co najlepsze. O tym filmie naprawdę nie sposób powiedzieć czegoś złego – rewelacyjny scenariusz (nadrabiający wszelkie braki książkowego oryginału), wspaniała muzyka, montaż i efekty bez zarzutu… do tego fenomenalna mieszanka nastrojów – jest tu i humor, i groza, i smutek, i odrobina patosu (ale w tym pozytywnym znaczeniu, bez amerykańskiej flagi powiewającej za plecami bohaterów). Po prostu pozycja obowiązkowa, nie tylko dla fanów fantastyki, ale dla wszystkich miłośników dobrego kina.

Jak zostać królem – film zupełnie inny od wymienionego powyżej, ale równie świetny. Brak tu wątków fantastycznych, jest natomiast genialnie oddana epoka (scenografia zasługuje na Oskara), jest niebanalna historia oraz subtelna, ujmująca narracja. Są wreszcie aktorzy w bezdyskusyjnie wybitnych kreacjach (Colin Firth oraz Geoffrey Rush, ale też doskonała Helena Bonham Carter). Jak zostać królem to kino piękne, inteligentne, pełne napięcia budowanego w oparciu o zwykłe ludzkie emocje; o dylematy i problemy, które dotykają każdego z nas, a nie tylko członków rodziny królewskiej. Jest to także film o przezwyciężaniu słabości, o wierze w siebie, o odpowiedzialności, miłości i przyjaźni. Pozbawiony fajerwerków i może dzięki temu taki wzruszający.

Gra o tron – dziesięcioodcinkowy serial HBO. Bodajże pierwszy serial fantasy zrealizowany na tym poziomie i z takim rozmachem. Doskonale pokrojona i przygotowana pod serialową formułę książkowa fabuła, wyraziste postaci, pojawiające się co rusz zwroty akcji – to po prostu musi trzymać w napięciu i autentycznie sprawia, że od serialu nie sposób się oderwać. Pierwszorzędne wrażenie robią też scenografia i muzyka; ekipa Gry o tron buduje nieziemski, pełen magii i niezwykłości klimat ze swobodą i łatwością, których mogliby pozazdrościć filmowcy każdego formatu… ten świat po prostu jest wiarygodny i między innymi przez to tak intryguje. No i ostatni czynnik decydujący o wielkości tego serialu: casting. W Grze o tron, mimo facjaty Seana Beana wszechobecnej w materiałach marketingowych, nie ma czegoś takiego jak aktor pierwszoplanowy. Tutaj każdy aktor dobrany jest doskonale i każdy odwala kawał świetnej roboty. Mistrzostwo świata i tyle. Mówiłem, że już się nie mogę doczekać drugiego sezonu?

Joe Bonamassa – Dust Bowl – album najciężej pracującego bluesmana na świecie, gitarzysty i wokalisty znanego z supergrup Bloodline oraz Black Country Communion, ale przede wszystkim z niesamowitej kariery solowej. Nowa płyta Bonamassy zawiera wszystko to, za co kochają go fani – doskonały bluesowy wokal, fenomenalne gitarowe zagrywki, starannie budowany klimat i intuicyjne, niepokojąco swobodne łączenie rocka, bluesa, country czy progresywy. Dust Bowl to doskonały przykład na to, że, choć w bluesie i rocku zagrano już chyba wszystko, można wciąż tworzyć w tych nurtach muzykę piękną, ambitną i bogatą w prawdziwe emocje. Przy okazji – Joe odwiedzi Polskę w marcu 2012, więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zobaczyć go na żywo (naprawdę polecam!) Warszawa wzywa 🙂

Black Stone Cherry – Between the Devil and the Deep Blue Sea – Nie będę ukrywał, że chłopaki z Black Stone Cherry są dla mnie kolejnym przykładem na to, że rock nie zdechł, ale żyje, ma się dobrze i wciąż kąsa wszystkich, którzy chcieliby go wpakować do trumny. Ich trzecia płyta nie ma w sobie może takiego ognia i nie zawiera tyle bezkompromisowego łojenia, co dwie wcześniejsze, ale wciąż obfituje w mnóstwo świetnych riffów, a głos Chrisa Robertsona jest bez wątpienia jednym z najlepszych obecnych w muzyce początku XXI wieku. Takie utwory jak “White Trash Millionaire” czy “Let Me See You Shake” to czysta rock n’ rollowa jazda – jest w tym czad, jest pazur, są ciężkie gitary i potężna perkusja. A że w niektórych numerach chłopcy są jakby łagodniejsi, grają lżej i przystępniej? Cóż, równie dobrze można by narzekać na III Zeppelinów, że za dużo na niej akustyków…

I to by było na tyle. Zaledwie pięć pozycji, ale za to jakich! Wiem, że w powyższym zestawieniu zabrakło książek, ale jak już wcześniej zauważyłem, za dużo czasu zajęło mi nadrabianie czytelniczych zaległości z wcześniejszych lat, żeby chwycić się za coś nowego. Może w przyszłym roku?

Teraz już nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam wszystkim absolutnie genialnej, szalonej zabawy na Sylwestra, a w Nowym Roku:

Końskiego zdrowia i płomiennej miłości,

Stu powodów do śmiechu, samej pomyślności

Życzę rodziny, która kocha, wspiera i szanuje

Oraz przyjaciół czeredy, co ciągle coś knuje

Nudy tylko tyle, by głód przygody zaszczepić

I odwagi, by zamki wielkie bodaj z piasku lepić

Umiejętności i zacięcia, aby spełnić się chciały

Marzenia – te duże i te całkiem małe!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s