Baby steps, czyli teaser

Baby steps, jak mawiają Anglosasi. Małe kroczki. Powoli do celu. Powoli, ale skutecznie.

Kolejnym takim małym kroczkiem na drodze do upragnionego debiutu jest teaser, który mam przyjemność Wam zaprezentować – filmik zapowiadający Czas ognia, czas krwi. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go obejrzeć, zachęcam, abyście uczynili to teraz.

Ten króciutki obraz to moje dzieło – ja poskładałem i poobrabiałem wykorzystane w nim zdjęcia, napisałem muzykę i posklejałem wszystko w jako tako sensowną całość. Jest jednak parę osób, bez których nie mógłby powstać albo wyglądałby zupełnie inaczej i chciałbym skorzystać z okazji, żeby im podziękować.

Po pierwsze, mój dobry przyjaciel Maciek – o nim więcej kawałek dalej – jest, zdaje się, autorem części wykorzystanych zdjęć. Powstały one między innymi podczas naszej wspólnej wyprawy do Wiednia i zarówno za te fotki, jak i za sam rewelacyjny wyjazd dziękuję jemu i jego cudownej żonie, Justynie.

Po drugie, część zdjęć pochodzi z Hiszpanii, konkretnie z Barcelony oraz z Montserrat. Nie trafiłbym z żoną do tych wspaniałych, magicznych miejsc, gdyby nie Agata i Andrzej, którzy pełnili rolę naszych hiszpańskich gospodarzy i uczynili mój i Marty dwutygodnik miodowy jednym z bezapelacyjnie najgenialniejszych wyjazdów mojego życia. Gdyby nie oni, nie powstałby nie tylko ten filmik, ale i sama książka byłaby znacznie uboższa od wersji finalnej. Dzięki.

Po trzecie, dziękuję mojej żonie, Marcie. Część wykorzystanych w teaserze zdjęć zrobiła właśnie ona, ale to akurat najmniej istotny szczegół. Gdyby nie Marta, nie powstałby ten filmik, nie powstałaby pewnie ta książka i generalnie spotkałoby mnie w życiu znacznie mniej fajnych rzeczy. Dziękuję. Serio.

A teraz – cytując mistrzów z Monthy Pythona – coś z zupełnie innej beczki. W pierwszej kolejności polecanka, choć tym razem w żadnym razie nie związana z literaturą, muzyką czy filmem. Złożyło się tak, że wspomniany już przeze mnie Maciek bawi się w fotografię i to na poziomie, który wykracza nieco poza standardowe ramy „zabawy”. Według mnie strzela foty rewelacyjne i godne poklasku, ale z drugiej strony ja znam się na fotografii gorzej niż na footballu amerykańskim, a na tym ostatnim nie znam się wcale. Najlepiej więc sami się przekonajcie. Tu jest link do bloga, na którym można podziwiać jego prace (http://mzsingleshot.wordpress.com/), poniżej natomiast pozwolę sobie wkleić jedno jego zdjęcie, które po prostu zwaliło mnie z nóg. Co za nastrój!

I ostatnia już rekomendacja w dniu dzisiejszym. Zawsze uważałem, że jeśli dobrze poszukać, można w Internecie znaleźć rzeczy nie mniej fascynujące i jakościowo atrakcyjne niż – sprowadzając dyskusję chociażby do literatury – w mediach powszechnie poważanych. Sam dużo publikowałem na necie i wciąż publikuję, bo uważam, że to całkiem niezły sposób na dotarcie do czytelników, szczególnie gdy prasy – na ten przykład fantastycznej – jest tak mało, że dwie publikacje w roku to w gruncie rzeczy maks możliwości. Fakt, znajduje się wśród dóbr Internetu dużo chłamu, który trzeba umieć odłowić i szybko odrzucić, żeby nie tracić czasu na badziewie. Czasami jednak można znaleźć coś, co wyjątkowo przypadnie nam do gustu. Tak było z poleconym mi przez znajomą autorkę tekstem Macieja Jurgielewicza „Wilk ze stali”, który pojawił się niedawno na stronie Esensji. Autor pisze bardzo zgrabnie, starannie utrzymuje napięcie, dobrze buduje nastrój. W jego wizji post-apokaliptycznego świata czuje się fascynację Falloutem, jest w tym swoiste echo Kingowskiej Mrocznej Wieży, ale ma ten tekst jakiś słowiański pierwiastek, który sprawia, że skojarzenia z Piknikiem na skraju drogi Strugackich czy opowiadaniem „I odjechał rycerz mój” Diaczenków nie są tak kompletnie bezpodstawne. Niby dalej Fallout, ale taki bardziej swojski, bardziej nasz. Cóż, „Wilk ze stali” to po prostu kawałek dobrej literatury, jeśli więc lubicie takie klimaty, zachęcam serdecznie do lektury. Link do opowiadania: http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=13235

To wszystko na razie. Pozdrawiam serdecznie, do przeczytania wkrótce!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s