Krótko i na temat

Nigdy nie czułem się pewnie w krótkich formach. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że do warsztatowej wirtuozerii mi daleko, a poczucie humoru mam, i owszem, ale teksty stricte zabawne to nie moja para kaloszy. A miniatura literacka, jeśli nie zaskoczy językowo ani nie rozbawi do łez, ma tylko jedną maleńką szansę na zyskanie sobie przychylności czytelnika: zaskoczenie go. Wiadomo jednak, że dobre pomysły nie grzyby, nie wyrastają po deszczu. Stąd i naprawdę fajnych miniatur jest jak na lekarstwo. I stąd też mój niedawny jeszcze brak entuzjazmu, gdy o taką twórczość idzie.

Od form krótkich, wszelkiego sortu miniatur i szortów, wolałem zawsze teksty nieco dłuższe. W opowiadaniu na dziesięć, piętnaście stron można pobawić się już w budowanie nastroju, opisy, sugestywne dialogi – wszystko to, co moim zdaniem czyni tekst atrakcyjnym. No i najważniejsze: można w nich przedstawić Historię przez duże H, a nie jakąś tam historyjkę z ćwierć twistem. Jeszcze jakiś czas temu uważałem, że o ile opowiadanie przypomina obraz, o tyle miniatura to odpowiednik szkicu. Rzecz szybka, czasem urokliwa, ale generalnie bez znaczenia.

Myliłem się, nie pierwszy raz zresztą.

Dopiero kiedy zacząłem próbować swoich sił w miniaturach, zrozumiałem, że sprawa wygląda zupełnie inaczej. Szort to nie szkic – to pełnoprawny obraz tyle że pomniejszony, zminiaturyzowany. Niekoniecznie gorszy, z całą pewnością inny. Dla autora trudniejszy, bo ograniczenia pod względem ilości słów czy znaków narzucają zwięzłość języka i maksymalne skondensowanie treści. No i pomysł – ileż naprawdę świetnych pomysłów da się wiarygodnie i sprawnie przedstawić na, dajmy na to, jednej kartce A4?

Ale jeśli już nam się powiedzie, jeśli połączymy w jedno dobry pomysł oraz możliwie intensywny język, gdzie każde słowo pojawia się w jakimś konkretnym celu – możemy osiągnąć rezultat przez swoją zwięzłość tym bardziej powalający.

Dla mnie przykładowo absolutną rewelacją jest mikroskopijny tekst Hemingwaya, który leci tak:

For sale: baby shoes, never worn.

Koniec, tyle. Sześć słów i pozamiatane. Pokłon mistrzowi i jedziemy dalej.

Niesamowite wrażenie zrobiły też na mnie swego czasu miniatury Dana Rhodesa zebrane w tomiku Anthropology and a Hundred Other Stories. Sto jeden tekstów, z których każdy liczy dokładnie sto jeden słów, a wszystkie mówią o miłości w sposób bardzo prosty, ale bardzo wiarygodny, łączący smutek i śmiech, gorzką ironię, absurd, dojrzały cynizm i szczenięcą radość. Świetna rzecz, szczególnie gdy czytana w całości. Poniżej wrzucam jedną z miniatur Rhodesa, do zapoznania się z paroma innymi zapraszam TUTAJ.

Face

My girlfriend is so pretty that I can’t get over it. Every week I celebrate the alignment of her features by parading a giant photograph of her lovely face around the town center. I’ve written the words „pretty face” on the picture’s border, and drawn an arrow to direct people’s attention toward it. It’s not bragging, because it’s her that’s the pretty one, not me. I’m going to parade every week for as long as she lets me be her boyfriend, and probably even longer. Nothing’s going to put me off, not even the shouts of „Had her” or „Been there.”

Dla mnie bomba.

Nie tylko anglosasi mają się czym pochwalić w tej materii. Na łamach SFFiH regularnie pojawiają się zestawy szortów, wśród których nierzadko można znaleźć coś naprawdę interesującego. Opublikowanym tam tekstem, który bodaj najbardziej zapadł mi w pamięć, jest „To nie jest już ten sam las, co niegdyś” Marka Ścieszka. Świetna rzecz, możecie znaleźć ten utwór na forum SFFiH, klikając TUTAJ. Numer 6 na liście to właśnie tekst Marka. Miodzio.

No i cóż, wypada przy okazji się pochwalić. Mój szort zatytułowany „Opowieść, którą znam tylko ja” wygrał ostatnio w głosowaniu na najlepszą miniaturę forum SFFiH w edycji zatytułowanej „To długa i skomplikowana historia”. Zapraszam do lektury TUTAJ, tekst numer 3 na liście. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.

To tyle rozważań na dziś, do przeczytania wkrótce. Trzymajcie się ciepło!

PS. Jeśli znacie jakieś dostępne na necie szorty, które naprawdę Wam się spodobały, rzućcie linkiem w komentarzu i podzielcie się z innymi dobrą literaturą 🙂

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Krótko i na temat

  1. brajt pisze:

    Gratuluję, zresztą sam na tego szorta głosowałem. 🙂 A niejeden dobry tekst można znaleźć w luźno powiązanym z forum SFFiH serwisie http://www.szortal.com, publikującym właśnie literackie miniatury.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s