Recenzja „Smykałki do wojny” Jacka McDevitta

Stwierdzenie, że science fiction jest przeżytkiem i chodzącym trupem, który z wolna chowa się w niewielkiej, pozostawionej mu niszy, jest sporą przesadą. Wciąż powstają przecież atrakcyjne teksty w tej konwencji — czy to książki (chociażby Grillbar Galaktyka Kossakowskiej), czy filmy (Moon, Incepcja), czy wreszcie gry komputerowe (seria Mass Effect, zeszłoroczny Deus Ex: Human Revolution). Zasadnym wydaje się jednak spostrzeżenie, że czasy dominacji science fiction nad innymi gatunkami fantastyki minęły. Czy bezpowrotnie, to się dopiero okaże. Faktem natomiast jest, że w obliczu natarcia fantasy wraz ze wszystkimi tej konwencji pododmianami, fantastyka naukowa została zmuszona do swoistego odwrotu na z góry ustalone pozycje.

Jednym z twórców uparcie nie składających broni i z oddaniem piszących science fiction jest Jack McDevitt. Mimo że na rynku zaistniał jeszcze w latach osiemdziesiątych, jego utwory tak naprawdę zawędrowały do Polski dopiero parę lat temu. Dobrze się jednak stało, że dotarły w ogóle, bo inaczej pewnie nie zetknąłbym się ze Smykałką do wojny.

A warto. Oj, warto.

[Pełna recenzja dostępna na portalu unreal-fantasy.pl – zapraszam do lektury]

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s