Long time no see

Long time no see, mawiają Anglosasi. Trochę mnie tu nie było, a jak już byłem to tak odrobinę bezosobowo, bo wpisy sprowadzały się do recenzji albo informacji o koncertach.

No to jestem. Wróciłem. Przynajmniej na moment.

Po pierwsze: czy Wam też tak dni przelatują przed nosem, jakby świat wszedł w prędkość nadświetlną? Masakra jakaś, ledwo nadążam z oddychaniem. Nie chodzi nawet o nawał pracy najróżniejszego gatunku, choć nie jest on pewnie bez znaczenia. Nie wiem, co się dzieje, zakrzywienia czasoprzestrzeni jakieś czy inszy grzyb? Jak by nie było, jest w tym wszystkim coś przerażającego – niedawno zaczynałem drugi rok pracy w szkole, a tu nagle pstryk i całkiem konkretnie myślę o wakacjach… Kurczak! Gdzie się podziało sześć miesięcy mojego życia?

Dużo się dzieje, w różnych sferach zresztą, i to z pewnością przyczynia się do absurdalnego tempa, w jakim dni następują po sobie. Przede wszystkim po raz pierwszy projekt muzyczny, w którym się udzielam, wydaje się mieć ręce, nogi i jako taką przyszłość. Na oszałamiającą karierę, roznegliżowane fanki i grubą forsę chyba jeszcze przyjdzie poczekać, ale Scarecrow wyraźnie się rozkręca – potwierdzi to każdy kto widział nas w maju zeszłego roku i ostatnio. Jest lepiej. A zapewniam, to dopiero początek. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, w kwietniu rozpoczniemy rejestrowanie materiału na demówkę z prawdziwego zdarzenia i mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami będziemy dysponować gotową płytką. Czy coś zmieni? Trudno powiedzieć, z przesadnym optymizmem jestem ostatnio raczej na bakier, ale kto wie… Czas pokaże. Na razie zapraszam do Tawerny „Pod kilem” (5 kwietnia), gdzie co miesiąc będziemy grać rockowe jam session oraz na zapowiadany już koncert w Liverpoolu wraz z Remembrance oraz Snake Charmer (już w piątek 16.03!).

Sporo też dzieje się w dziedzinie literackiej. Coraz bliżej do premiery Czasu ognia, czasu krwi, według wydawnictwa książka powinna być już dostępna na tegorocznym Pyrkonie. Czyli za niecałe dwa tygodnie, bowiem poznański konwent w tym roku ma miejsce w dniach od 23-25 marca. Na Pyrkon nawiasem mówiąc serdecznie zapraszam, szykuje się bowiem prawdziwa moc atrakcji: spotkać będzie można całą plejadę gwiazd polskiej fantastyki, doskonale bawić się będą też fani bitewniaków, RPGów i gier komputerowych. Ja też dołożę maleńką cegiełkę do ogromu rozmaitości dostępnych na konwencie, bowiem o godzinie 14:00 w niedzielę będzie miała miejsce prelekcja mojego autorstwa pt. „O literatury nierównej walce z ludzi strachem przed śmiercią”. Mówić będę o tym czemu i w jakim stopniu boimy się śmierci oraz o tym, co fantaści robią, żeby oswoić nas z myślą o końcu doczesnej egzystencji. Będzie, mam nadzieję, i trochę ponuro, i trochę wesoło, a przede wszystkim zajmująco i fantastycznie. Zapraszam wszystkich serdecznie! Miejsce: budynek 7, I piętro.

Z innych literackich ciekawostek: czytelnicy SFFiH nad wyraz przychylnie ocenili moje opowiadanie „Zabijając ptaki” – na forum czasopisma to właśnie ten tekst zdobył najwięcej głosów. Takie wyróżnienie cieszy tym bardziej, że konkurencja była niezwykle mocna, bo w postaci chociażby rewelacyjnych tekstów Romka Pawlaka oraz Agnieszki Hałas. Nawiasem mówiąc, zarówno z Romkiem jak i z Agnieszką będziecie mieli okazję spotkać się na Pyrkonie, więc nie zastanawiajcie się dłużej, tylko przybywajcie tłumnie, ok.?

Nie udało mi się niestety zdziałać niczego spektakularnego w Wielkim Przedwiecznym Konkursie na opowiadanie inspirowane prozą H.P. Lovecrafta, a organizowanym przez nowopowstałe Wydawnictwo Dobre Historie. Trafiłem co prawda do grona 22 (o ile się nie mylę) finalistów, co biorąc pod uwagę ponad setkę uczestników, nie jest takim złym wynikiem, ale na tym koniec. Cóż, pozostaje pogratulować lepszym i na następny raz przygotować skuteczniejsze laleczki voodoo 🙂 Szczególnie że antologia Cienie spoza czasu, z udziałem takich mistrzów jak Graham Masterton czy Gene Wolfe, zapowiada się niezwykle smakowicie.

Dla wyjątkowo spragnionych świeżej dawki grozy pozostaje tymczasem zapoznanie się ze świeżutkim magazynem zatytułowanym Coś na progu. Nowy projekt Wydawnictwa Dobre Historie to niejako przedłużenie ukazującego się przez krótki czas Lśnienia, ale podane w nowszy, bardziej profesjonalny i treściowo bogatszy sposób. Zresztą zawartość mówi sama za siebie: opowiadanie Edwarda Lee, nowela Stefana Grabińskiego, artykuł S.T. Joshiego… Samo wydawnictwo zresztą wydaje się szczególnie warte uwagi, bo widać, że chłopaki wiedzą, co robić i jak to robić. W kwestii promocji uczyć by się od nich mogli giganci polskiego rynku (no dobra, ryneczku) księgarskiego – jeśli jakieś paskudne zrządzenie losu nie pokrzyżuje im planów, możemy wkrótce mieć nowego gracza w branży i to gracza, którego nie sposób ignorować. Czasopismo samo w sobie zapowiada się pierwszorzędnie, zamówić pierwszy numer można klikając TUTAJ.

Na dzisiaj to wszystko, pozdrawiam serdecznie, do przeczytania wkrótce!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Long time no see

  1. Myślę, że przyspieszenie to efekt ciągłego wyczekiwania: na wyniki konkursów, na premierę powieści. Też to znam, choć w moim wypadku do mety jeszcze daleko, na razie gryzę paznokcie, czekając aż jakiś redaktor wreszcie przeczyta tę książkę, która – mam nadzieję – stanie się moim debiutem;]. A Tobie tylko gratulować i życzyć cierpliwości:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s