Majowe premiery

Długi majowy weekend jest doskonałą okazją do oderwania się od codzienności – można wyruszyć na górski szlak, wylądować nad jeziorem z książką w ręku i dymiącym grillem za plecami, można wskoczyć na rower i przypomnieć sobie pobliskie trasy. Siedzieć w domu zwyczajnie szkoda, szczególnie gdy pogoda jest równie zachęcająca, co w tym roku.

Gdyby jednak komuś zdarzyło się pozostać przez te parę dni w zamknięciu czterech ścian, warto też oderwać się od takich czy innych obowiązków i oddać czytelniczym przyjemnościom – na pohybel statystykom mówiącym, że Polacy czytają mniej niż tubylcza ludność Madagaskaru. Zachęcam przy tej okazji do zerknięcia do moich dwóch premierowych tekstów, które dopiero co objawiły się w cyfrowej przestrzeni Internetu.

Pierwszy z nich to wyróżnione w konkursie Secretum Caligo opowiadanie pt. „Co tkwi w twojej głowie?”. Tekst, który spokojnie chyba można zakwalifikować jako opowiadanie grozy, zaczyna się w sposób następujący:

Listy były trzy. Problemu nie stanowiły bynajmniej te dwa na wierzchu, w niedużych, białych kopertach, lekkie, jakby przesyłano w nich opłatki. Zwyczajowa korespondencja, podanie o przedłużenie okresu spłaty należności albo coś podobnego. Parę minut roboty, ewentualnie notka do szefa i po robocie. Banał.

Kłopotliwy był ten trzeci list, w jasnobrązowej kopercie formatu A4, wypchany, jakby ktoś wpakował do środka zdechłego kota. Tyle też, zdaje się, ważył. Takie listy powinny być ustawowo zabronione.

A już na pewno, gdy ktoś za kwadrans wybiera się na zasłużony urlop.

Z dwoma pierwszymi listami rozprawiłem się szybko. Wklepałem dane do komputera, zaakceptowałem zgodę o odroczenie płatności, wykonałem telefon do Darka, jednego z naszych windykatorów działających w terenie. Wysłałem maila. I spojrzałem na zegarek. 14:55. Pięć minut. Pięć pieprzonych minut dzielących mnie od upragnionych wakacji, słonecznej Teneryfy, drinków z palemką i ogólnego błogostanu.

Zważyłem w dłoniach ostatni list, popatrzyłem na kopertę. Tuzin znaczków, niebieska naklejka z napisem „priorytet”. I nazwisko: Piotr Luty.

Z całością można zapoznać się na portalu Secretum – bezpośredni link znajduje się TUTAJ. Zapraszam serdecznie do czytania, komentowania i oceniania.

Moje drugie nowe opowiadanie to „Ahura Mazda” – inspirowana perską mitologią historia łącząca klimat spowitego wojną Afganistanu z elementami grozy. Tekst, który powstał już dobrze ponad pół roku temu, ale dość długo nie mogłem się zdecydować, co z nim zrobić. Koniec końców wylądował w majowym numerze dwumiesięcznika internetowego Qfant, z czego bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Początek na zachętę:

Nazywasz się Ahura Mazda. To oznacza światłość…

To było prawie jak obelga. Nie wiem, czy bardziej mnie wkurzało, że kazali mi się zajmować tym cholernym Afgańczykiem, kiedy wokół tylu naszych chłopców wymagało opieki, czy może fakt, że leżał wraz z nimi, w jednej sali, właściwie łóżko w łóżko, terrorysta obok bohaterów. Oddzielała go tylko cienka, biała zasłona; wyróżniała dłoń przykuta kajdankami do metalowej barierki.

 – To dziwne – zgodził się Joe, kiedy mu o tym powiedziałam. W bazie pod Tarin Kowt pojawiliśmy się razem, jakieś trzy miesiące wcześniej. Ja pomagałam w szpitalu, w części przeznaczonej dla żołnierzy i tej afgańskiej mniejszości, która nie podzielała właściwej muzułmanom odrazy w stosunku do żeńskiej części personelu. Joe był oficerem łączności. – Gdyby był prawdziwą szychą, trzymaliby go w tajemnicy. A pionkiem by się nie przejmowali. Z drugiej strony, dowództwo chyba wie, co robi. Skoro umieścili go w szpitalu, to na pewno nie bez powodu.

Afgańczyka przywieźli zmasakrowanego. Ponoć oberwał podczas zamachu bombowego. Na pytanie, czy to on był zamachowcem, nikt nie raczył mi odpowiedzieć. Lekarze zrobili co w ich mocy, żeby jakoś poskładać go do kupy – mnie kazano po prostu utrzymać go przy życiu i nie zadawać pytań.

Przeklęci wojskowi.

Aby zapoznać się z całością, trzeba ściągnąć sobie 15 numer Qfanta w formacie PDF, oczywiście zupełnie za darmo. Ściągnąć tym bardziej warto, że oprócz mojego tekstu znaleźć tam można sporo interesującej publicystyki i inne opowiadania (w tym „Psychola” autorstwa mojego redakcyjnego kolegi z Unreal-Fantasy, Grzegorza Gajka – polecam!). Bezpośredni link do Qfanta #15 w formacie PDF znaleźć można TUTAJ.

To wszystko na razie – miłego długiego weekendu, bawcie się dobrze i czytajcie dużo 🙂

Pozdrawiam, do rychłego przeczytania.

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s