Dwie dobre wiadomości

Znacie ten tekst. Wszyscy go znają. Stał się jedną z ikon popkultury dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Słyszymy go bardzo często, ale wciąż kochamy. Bo kryje się za nim tajemnica. Nadzieja. Strach.

Posłuchajcie:

Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą.

Czy może być doskonalsze rozpoczęcie opowiadania? Czy istnieje pewniejszy sposób na przykucie uwagi słuchacza/czytelnika/widza/odbiorcy etc.? Za tymi prostymi słowami może kryć się wszystko i nic. Porażka i sukces, groza i ulga, oszałamiająca radość i ścinająca z nóg tragedia. Cały świat.

W gruncie rzeczy byłoby to również świetne rozpoczęcie blogowego wpisu. Niestety nie dość adekwatne. Wiadomości mam bowiem dwie, to prawda, ale obie dobre. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.

No nic, wiadomość pierwsza, na rozgrzewkę, zdecydowanie mniejszego kalibru. W 37 numerze Grabarza Polskiego pojawiło się moje opowiadanie „W objęciach nocy”. Krótki tekst grozy, który, mam nadzieję, przypadnie Wam do gustu. Dla mnie tym milszy, że to moja pierwsza publikacja w Grabarzu, a wkroczenie na nowe terytorium, wypłynięcie na nowe wody zawsze budzi pozytywne emocje, taki swoisty accomplishment. Poniżej znajduje się fragment tekstu na zachętę, natomiast link do świeżutkiego Grabarza (jakkolwiek by to nie brzmiało) w wersji PDF podaję TUTAJ. Powodów, by po ten e-zin sięgnąć, jest zresztą znacznie więcej: znajdziemy tam mnóstwo recenzji, wywiady z Maciejem Żytowieckim, Kazimierzem Kyrczem Jr. czy Łukaszem Radeckim i parę „groźnych” artykułów. Warto.

A teraz już sam początek mojego „W objęciach nocy”:

Budzę się. Nie wiem, który już raz tej nocy. Machinalnie sięgam po butelkę i przyci­skam szyjkę do ust. Ból, który wcześniej rozsadzał mi łeb, teraz przypomina delikatne pulsowanie. Jest lepiej. Da się żyć.
Patrzę za okno, ale przez szpary w opuszczonych roletach przeziera tylko ciem­ność. Biorę do ręki komórkę i sprawdzam godzinę. 7:23. Rano. Coś mi mówi, że o tej porze w połowie lipca nie może już być ciemno.
Staram się o tym nie myśleć. Przewracam się na bok i próbuję zasnąć.
* * *
Budzę się z kapciem w gębie, ale po bólu głowy zostało tylko wspomnienie. Za oknem dalej czarno. Rzut oka na wyświetlacz komórki sprawia, że natychmiast trzeź­wieję.
Kwadrans po dziesiątej.
Podrywam się z łóżka i dopadam rolet. Podciągam je w górę szybkim, nerwowym ruchem. I nieruchomieję z przekleństwem na ustach.
Na zewnątrz panuje ciemność. Gęsty mrok, rozpraszany tylko światłem z co po­niektórych okien. Wygaszone uliczne latarnie jeszcze pogłębiają wrażenie, że niemal cały świat twardo śpi…

 

No i news drugi, znacznie poważniejszy: będę ojcem! Dowiedziałem się o tym już jakiś czas temu, ale teraz, po wizycie na USG i ujrzeniu „obcego” na własne oczy, jestem gotów wykrzyczeć swoją radość w twarz całemu światu. A więc krzyczę. Bezgłośnie, ale jednak.

Żeby była jasność – „obcy”, chwilowo niesprecyzowanej płci, ma dwie ręce, dwie nogi, gigantyczną łepetynę i jakieś dwanaście tygodni. Zębów brak, ale, sądząc po diecie mojej cudownej małżonki, apetyt niczego sobie. Cóż dodać – jeśli wszystko dobrze pójdzie, gdzieś na przełomie listopada i grudnia zacznie się Czas Nieprzespanych Nocy.

Ok., dobra, przyznaję, jestem też nieco przerażony – w końcu ojcostwo to Odpowiedzialność i Obowiązki, a te dwa słowa może być trudno dopasować do grafiku codziennej pracy, popołudniowego pisania, dwóch prób w tygodniu + okazjonalnych koncertów… coś się będzie musiało zmienić i trochę boję się, jak wielkie to będą zmiany.

Ale jestem też dobrej myśli. Moja piękna żona jest absolutną mistrzynią świata w połowie rzeczy, w których można w ogóle osiągnąć poziom mistrzowski, a do dzieci ma szczególną smykałkę. To napawa optymizmem. Przyszli dziadkowie, z niezmierzonymi pokładami doświadczenia i zapasem pozytywnej energii są blisko. Każde spotkanie z moim dwuletnim chrześniakiem też okazuje się niezłą szkołą życia. Łudzę się, że w tym starciu nie jesteśmy bez szans.

Poza tym – to dziecko, a nie mechanika kwantowa czy budowa reaktora jądrowego.

How complicated can it be?!

Na pożegnanie – obrazek z rewelacyjnego komiksu Baby Blues. Coś w sam raz dla rodziców – tych „już” i tych in spe.

Do rychłego przeczytania! Trzymajcie się!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Dwie dobre wiadomości

  1. Wow! No to kurczę, gratulacje:]

  2. Gratulacje 😀 Jakoś przetrwacie z małżonką!

  3. julia bernard pisze:

    Gratulacje 🙂 Z tym wolnym czasem popołudniami – to już zacznij wprowadzać pewne poprawki. Ale… uwaga…!!! Nie minie parę lat jak będziesz zupełnie zwolniony z trzymania ręki na pulsie na rynku gier. Każde koleje Diablo, każda nowa wersja League of Legends będzie Ci relacjonowana przy kolacji… Nie mówiąc już o wszelkiego rodzaju seriali Jossa Whedona :))

  4. Cranberry pisze:

    Gratulacje! 😀

  5. silaqui1986 pisze:

    Szczerze gratuluję!
    I nie martwcie się: dzieciątko jedynie wywróci wasze życie do góry nogami ;p

    Ps. Gratuluję też debiutu w „Coś na Progu” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s