Rocznica

No proszę. Kilka dni temu – dokładnie piętnastego czerwca – minął rok od dnia, w którym założyłem tego bloga. A wydaje się jakby to było tak niedawno…

Rok to niezwykły okres czasu. Krótki z perspektywy świata, ale dla człowieka dość długi – przecież to przeciętnie 1/60, 1/70 naszego życia. Sugeruje jakąś pełnię, zamknięty okrąg, powrót do punktu wyjścia. I faktycznie, znowu jestem tu, gdzie byłem rok temu: rok szkolny powoli zbliża się ku końcowi, za oknem upał, a ja siedzę przed ekranem komputera i piszę słowa, które później trafią do ludzi mieszkających w najróżniejszych miejscach Polski i nie tylko.

Ten powrót do punktu wyjścia jest jednak pozorny, wiele się bowiem w międzyczasie zmieniło. Dowiedziałem się, że będę ojcem – to z całą pewnością najważniejszy, przełomowy moment w moim życiu. Odwiedziliśmy z moją kochaną Martą Włochy, które nęciły i kusiły nas już od dawna. Zagraliśmy z kapelą kilkanaście koncertów, z których przynajmniej parę było totalnie odjazdowych. Przeczytałem kilkadziesiąt książek – w tym kilka autentycznych perełek, jak Kłamstwa Locke’a Lamory Lyncha czy Bastion Kinga – i obejrzałem drugie tyle filmów. Napisałem część doktoratu; co prawda mniejszą niż zamierzałem, ale zawsze. Odwiedziłem Wrocławskie Dni Fantastyki oraz Pyrkon i na obu tych konwentach miałem swoje prelekcje.

Działo się. Sądzę, że wiele spośród tych doświadczeń pozostawiło we mnie jakiś trwały ślad, w taki czy inny sposób uczyniło mnie kimś innym.

Sporo wydarzyło się też od strony pisarskiej, która jest tego bloga swoistym meritum. Napisałem kilkanaście opowiadań, opublikowałem ich dziesięć (w tym cztery na papierze – dwa w Science Fiction Fantasy i Horror, jedno w drugim numerze Coś na progu, jedno w informatorze Dni Fantastyki). Moje teksty zajęły pierwsze miejsce w jednym konkursie, w dwóch innych zostały wyróżnione albo trafiły do ścisłego finału. Radość i satysfakcję z tak udanego roku psuje nieco świadomość, że wciąż nie doczekałem się publikacji „Czasu ognia, czasu krwi”, i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić na przestrzeni najbliższych tygodni (o tym więcej za parę dni). Acha, byłbym zapomniał – zacząłem też stawiać pierwsze, dość nieporadne jeszcze kroki na drodze tłumacza literatury… ale o tym też kawałek dalej.

Sam blog ma się nad podziw dobrze. W ciągu roku pojawiło się na nim dokładnie siedemdziesiąt pięć wpisów, te zaś sprowokowały blisko sto komentarzy. Wejść odnotowano przeszło dziesięć tysięcy, co daje średnią w granicach dwudziestu ośmiu wizyt dziennie. Nie jest to suma oszałamiająca, ale z drugiej strony nie piszę o sporcie, polityce czy wpadkach celebrytów, ale przede wszystkim o książkach, których ponoć się w Polsce nie czyta. W takim wypadku ten wynik wcale nie wydaje mi się taki zły.

Na koniec tego krótkiego podsumowania chciałbym paru osobom bardzo serdecznie podziękować. Przede wszystkim mojej cudownej żonie Marcie, która traktuje moje literackie próby z powalającą dozą wyrozumiałości. Moim rodzicom i rodzeństwu, za dodawanie otuchy, rozbudzanie ambicji, okazywanie zaraźliwej radość z moich drobnych sukcesów. Dziękuję wszystkim komentującym – czy to blogowe wpisy, czy publikowane na necie opowiadania – za gotowość do dyskusji, za miłe albo niemiłe słowa, za ten swoisty feedback, który każdemu twórcy jest niezbędny. Dzięki wreszcie tym, którzy nie zabierają głosu, ale zaglądają tu regularnie i czytają to, co przyjdzie mi akurat ochota napisać.

Dziękuję, że jesteście. Bez Was to wszystko nie miałoby sensu i racji bytu.

PS. Na absolutny koniec dwa ogłoszenia. Po pierwsze, dostępny jest już drugi numer czasopisma Coś na progu. Jeśli się nie mylę, bestia rozrosła się do stu stron i zawiera mnóstwo ciekawych treści: między innymi opowiadania Jacka Ketchuma oraz Algernona Blackwooda, esej Clive’a Barkera, a także teksty o niedawno zmarłym Rayu Bradburym oraz literaturze steampunkowej. Ponadto moje premierowe opowiadanie „Niezwykłe śledztwo doktora Junga” i przetłumaczony przeze mnie esej Morta Castle. Magazyn można już dostać za pośrednictwem strony wydawnictwa Dobre Historie, na allegro.pl i w paru innych, zaprzyjaźnionych miejscach.

Natomiast już 26 czerwca pojawi się zapowiadana od pewnego czasu antologia „Cienie spoza czasu” – zestaw niepublikowanych w Polsce opowiadań inspirowanych prozą mistrza grozy, H. P. Lovecrafta. Zbiór zawiera teksty autorstwa takich tuzów współczesnej fantastyki, jak Gene Wolfe, Alan Moore, Edward Lee czy Ramsey Campbell. Polskich autorów reprezentuje Tomasz Drabarek, zwycięzca organizowanego przez Dobre Historie konkursu literackiego, a i ja będę miał mały wkład w ten tomik – udało mi się współtłumaczyć będące jego częścią opowiadania Iana Watsona i Grahama Mastertona. Więcej informacji na temat antologii TUTAJ, natomiast dla szczególnie zainteresowanych, materiał z planu zdjęciowego zwiastuna książki:

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Rocznica

  1. silaqui1986 pisze:

    Wygląda na to, że nasze blogi to niemal rówieśnicy 🙂
    Gratuluję rocznicy i sukcesów, oby tych drugich w ciągu następnego roku było przynajmniej dwa razy więcej, zarówno w sferze literackiej jak i muzycznej. Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Ps. Z tym czytelnictwem w Polsce wcale nie jest tak źle, ostatnio nawet mój luby przeczytał jedną z nowych pozycji 😀

  2. [wznosi toast]
    Mnóstwa sukcesów literackich i dziesięcioleci owocnego blogowania! xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s