Trzy razy polecam :)

Arkadij i Borys Strugaccy, Poniedziałek zaczyna się w sobotę – Kolejne po Pikniku na skraju drogi oraz Przenicowanym świecie dzieło fenomenalnych Rosjan, z którym udało mi się zapoznać. Sasza Priwałow przybywa do Sołowca, aby spotkać się ze znajomymi i wyruszyć na wakacje, ale los przewiduje dla niego coś zgoła innego. Priwałow nieoczekiwanie spędza noc w chatce na kurzej nóżce, a dokładniej na kanapie, która okazuje się… czymś więcej niż tylko kanapą. W efekcie niezwykłych zdarzeń nasz bohater zostaje programistą w Instytucie Badań Czarów i Magii, gdzie czeka go wiele zdarzeń raczej nietuzinkowej natury. Poniedziałek zaczyna się w sobotę to świetna satyra na komunistyczny światek nauki, uzupełniony mnóstwem odniesień do rosyjskiego – i nie tylko – folkloru oraz rewelacyjnie skonstruowanych i nielicho zakręconych bohaterów parających się magią w najróżniejszych, nierzadko dość absurdalnych odmianach. Dzieło Strugackich to połączenie prozy w nieco pratchettowskim stylu, doprawionej stricte rosyjską manierą i atmosferą. To tekst prześmiewczy i momentami prześmieszny, choć zdarzają się w nim też fragmenty odrobinę słabsze, kiedy pseudonaukowy żargon wydaje się dla autorów istotniejszy niż opowiadana historia. Niemniej jednak jest to rzecz na pewno warta polecenia, chociażby po to, by pokazać, że i u Rosjan znajdzie się swoisty literacki odpowiednik Monty Pythona. A i niejednemu pewnie łezka w oku się zakręci na wspomnienie czasów, gdy komputery zajmowały cały pokój…

Dziewczyna z tatuażem – Obraz Davida Finchera zrealizowany w oparciu o pierwszą część bestsellerowej trylogii Stiega Larssona. Opowieść o niepokornej, emocjonalnie niestabilnej hakerce oraz dociekliwym dziennikarzu, którzy badają nierozwiązaną sprawę morderstwa sprzed 40 lat, zafascynowała miliony czytelników na całym świecie, dając początek niebywałej fali popularności skandynawskich kryminałów. Film Finchera zasługuje na uwagę z paru względów. Reżyserowi udało się przenieść na kliszę filmową mroczny klimat opowieści, fenomenalnie zbudować napięcie i całkiem przekonująco – mimo języka angielskiego i momentami bardzo nieskandynawskiej urody aktorów – oddać nastrój współczesnej Szwecji, mocno zresztą niepokojący. Bardzo dobrze wypada obsada, na brawa zasługują przede wszystkim Daniel Craig oraz Stellan Skarsgard. Więcej niż przyzwoita jest też Rooney Mara w roli Lisbeth Salander, ale wrażenie robi co najwyżej blade w porównaniu do Noomi Rapace ,aktorki znanej ze skandynawskiej wersji filmu – wizualnie bardziej porywającej, grającej z większym pazurem i emocjonalnie bardziej złożonej. Film Finchera ogląda się dobrze, a nawet bardzo dobrze, ale całościowo prezentuje się nieco słabiej od skandynawskiej ekranizacji z 2009 roku, która jest dziełem niesamowicie spójnym, wiarygodnym i przejmującym do szpiku kości. Jednak obie wersje warte są obejrzenia – chociażby po to, by zobaczyć, na jakie elementy nacisk kładą Amerykanie, a na jakie autorzy filmowego oryginału.

Lenny Kravitz, Black and White America – Dziewiąty krążek jednego z artystów, którym rock n’ roll zawdzięczał wielki comeback na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Autor takich hitów jak „Fly Away”, „Are You Gonna Go My Way” czy nowej wersji klasycznego „American Woman” wraca z albumem bardzo różnorodnym, ale jednak w jakiś sposób wewnętrznie spójnym. Kravitz pokazuje się na nim jako jeden z tych niezwykłych wykonawców, którzy – niezależnie czy śpiewają normalnie, falsetem czy melorecytują; czy grają na pianinie, czy na przesterowanej gitarze; czy towarzyszy im skromna sekcja rytmiczna, czy cała orkiestra – są zawsze rozpoznawalni. Na Black and White America nie ma może hitów na miarę wczesnych płyt Kravitza, jest za to zestaw wpadających w ucho utworów, fajnie wyprodukowanych, z rewelacyjnym wokalem, wykonanych ze zmysłem i pasją. I choć różnorodność obecna na tej płycie nie każdemu musi w pełni pasować – mnie przykładowo drażni „Boongie Drop” – a fani  ostrzejszego oblicza Lenny’ego mogą być zawiedzeni małą liczbą przebojowych riffów (właściwie tylko w mocno standardowym „Rock Star City”), jest to album całkiem niezły. Kravitz natomiast, nawet jeśli nie powala jako kompozytor, wciąż zachwyca swoim nieziemskim głosem i chociażby dla niego warto tej płyty posłuchać. Dla leniwych próbka poniżej 🙂

Na razie to tyle. Do przeczytania, trzymajcie się!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Trzy razy polecam :)

  1. Iga pisze:

    Dziewczyna z tatuażem – polecam wszystkie trzy części tej kryminalnej sagi, żaden film nie jest w stanie tego oddać. Większość opinii wskazuje, że szwedzka ekranizacja jest ciekawsza, ale nie wiem czy to nie objaw kultu ‚wszystkiego co niszowe’ 😉 szwedzka owszem, ma fajny, mroczny klimat, ale amerykańska lepiej moim zdaniem oddaje charakter głównej bohaterki.

    • Marcin Rusnak pisze:

      Coś w tym może być, choć przyznam, że u mnie to chyba raczej działa na tej zasadzie, że bardziej mi się podoba ta wersja, którą obejrzałem jako pierwszą… tak czy owak, obie są zacne i warte poświęconego im czasu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s