Z wakacyjnego pamiętnika wrocławskiego belfra cz. 1

Wróciłem. Długo mnie nie było, bite dwa tygodnie laby to nie przelewki. I to nie byle jakiej laby, bo z dala od miasta, Internetu i dziesiątków bieżących, zawsze wymagających załatwienia spraw. Zamiast tego to, co tygryski lubią najbardziej, czyli cisza i spokój. W rolach drugoplanowych: jezioro, sosnowe lasy, komary (ok, ich akurat mogłoby zabraknąć bez szkody dla poziomy wakacyjnej satysfakcji) i kochana rodzinka. Tym razem bowiem wybraliśmy się na wakacje całą gigantyczną ferajną, wliczając w to dwa Pomniejsze Demony Chaosu, czyli moich bratanków. Och, działo się.

Dwa tygodnie to szmat czasu, jak się dobrze zastanowić. Różne rzeczy można porobić – rzeczy, na które nie bardzo normalnie jest czas/ochota/miejsce. Przepłynąć można na drugi brzeg jeziora. Powygrzewać się na słońcu, leżąc na kocu i opędzając od złośliwych insektów. Można zjeść śniadanie na świeżym powietrzu, postrzelać z łuku lub pójść na grzyby w dzikie ostępy, gdzie między drzewami wiszą pajęczyny, a maleńkie żaby kryją się prędko między poduszkami mchu. Można odetchnąć pełną piersią, zamknąć oczy i cieszyć się tym, że chwilowo nic nad człowiekiem nie wisi.

Dwa tygodnie to – teoretycznie – szmat czasu, ale po pierwszych paru dniach popada się w swoistą rutynę. Śniadanie, pisanie, obiad, plaża/spacer, kolacja, książki/filmy. I kolejnego dnia to samo. I znowu. Rutyna ta sprawia, że godziny mijają coraz szybciej, aż nagle rzeczony człowiek budzi się rano i stwierdza, że to jest ten dzień, kiedy trzeba brać cztery litery w troki i wracać do domu, bo zniecierpliwiona sprzątaczka wydeptuje już ścieżkę przed wejściem do pokoju.

Jeśli czytacie ten blog nie od wczoraj, wiecie już, że mam słabość do różnego rodzaju podsumowań. Podsumowując ten dwutygodniowy wyjazd doszedłem do takiego mniej więcej spisu:

Przeczytane książki: 3 i pół (Cienie spoza czasu – antologia Wydawnictwa Dobre Historie, której recenzja mojego piór… tfu, mojej klawiatury, wkrótce ukaże się na portalu unreal-fantasy; poza tym Bez litości Zambocha, Wampir z M-3 Pilipiuka i spory kawałek Zapachu szkła Ziemiańskiego).

Obejrzane seriale: 2 (świetny Sherlock oraz nieco przegadany, ale wciąż sprawiający radochę drugi sezon Gry o Tron).

Kąpiele w jeziorze: sporo, ale niewspółmiernie mniej niż wypadałoby, jeśli wziąć pod uwagę liczbę wypitych piw i zjedzonych lodów…

Pisanie: bite trzydzieści pięć stron tekstu (chyba z osiemdziesiąt stron znormalizowanych), czyli ilościowo niemało, ale na pytanie o ich jakość wolę na razie nie odpowiadać. Jednak pierwsze wrażenia na  zdecydowany plus.

Kleszcze: trzy, w tym jeden znaleziony już po powrocie.

Utracone punkty poczytalności w konsekwencji dłuższego obcowania z Pomniejszymi Demonami Chaosu: dużo, ale mniej niż pierwotnie zakładano. To oznacza, że zakład dla obłąkanych w Arkham jeszcze przez jakiś czas nie pojawi się jako mój adres do korespondencji.

Naładowane baterie: tak, tak, po trzykroć tak.

I tego ostatniego wszystkim Wam serdecznie życzę. W najbliższym tygodniu jeszcze z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami z różnych lektur i kulturalnych doświadczeń minionych tygodni, a w sobotę uciekam na kolejny urlop, tym razem do Chorwacji. I znowu dwa tygodnie bez netu…

Trzymajcie się!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Z wakacyjnego pamiętnika wrocławskiego belfra cz. 1

  1. Michał Stonawski pisze:

    Pięknie 🙂

  2. A pisze:

    „Gra o tron” książka > serial 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s