Sylabizując zera i jedynki, czyli parę słów o ebookach

Sytuacja na rynku książek w Polsce nie rozpieszcza nikogo. Nie mają lekko wydawnictwa, które muszą radzić sobie z coraz większymi podatkami, szeroko pojętym piractwem intelektualnym i kłopotami z dystrybucją. Problemy mają też autorzy, coraz trudniej bowiem zyskać sobie rzeszę oddanych fanów, a trapione problemami wydawnictwa też sprawy nie ułatwiają. Przerąbane mają wreszcie czytelnicy, bo choć tekstów wszędzie jest niby pełno, to, czekając na coś konkretnego, można zwyczajnie osiwieć – wie, o czym mówię, każdy, kto czekał z niecierpliwością na czwarty tom Kłamcy Ćwieka albo wciąż czeka na kontynuację Przedksiężycowych Ani Kańtoch.

Parafrazując stare powiedzonko: rynek książki jaki jest, każdy widzi. I niewiele, zdaje się, można w tej kwestii zmienić. Ale to nie znaczy, że trzeba się z taką przykrą rzeczywistością pogodzić.

Jakimś – nie twierdzę, że najlepszym, ale zawsze jakimś – rozwiązaniem są ebooki. Wiem, wiem, ja też wolę tradycyjne książki, z rozlatującymi się grzbietami i wypadającymi kartkami, które żółkną z biegiem lat. Ale nie da się ukryć, że czytnikami e-książek dysponuje coraz większe grono czytelników, a tworzenie publikacji elektronicznych jest nie tylko znacznie prostsze, ale przede wszystkim znacznie tańsze niż wydanie klasycznego, pachnącego atramentem tomiszcza. Oczywiście ta prostota skutkuje sporą ilością miernoty, przez którą trzeba się przebić w poszukiwaniu atrakcyjnej lektury, ale nie musi to wcale być trudniejsze niż w przypadku zwyczajnych książek. Tak samo, jak otwieramy książkę w księgarni, by przekonać się, czy przypadnie nam do gustu styl danego pisarza, możemy w wielu przypadkach ściągnąć darmowy fragment ebooka. Rolę książkowej obwoluty nie raz znacznie sprawniej spełni autorska strona, blog czy nawet profil na portalu społecznościowym. Wydaje się więc, że wystarczy zainwestować nieco czasu, by otrzymać coś wartościowego za nieduże pieniądze.

O ile faktycznie możemy przeżyć bez zapachu farby drukarskiej i faktury papieru pod palcami.

Jeszcze niedawno zbagatelizowałbym rolę ebooków. Stopniowo jednak dociera do mnie, że przed pewnymi zmianami się nie ucieknie, a rynek literacki musi przejść swoistą ewolucję, jeśli książki mają przetrwać jako medium „masowe”, a nie zepchnięte do kulturalnej niszy. Stara mądrość głosi: jeśli nie jesteś w stanie kogoś pokonać, przyłącz się do niego. Ilu pisarzy publikujących dotychczas na papierze wydepcze na przestrzeni następnego roku czy dwóch własne ścieżki w wirtualnym świecie? Już teraz można trafić w sieci na darmowe opowiadania Romka Pawlaka, Dawida Juraszka czy Agnieszki Hałas. Darmowego ebooka zaserwowało nam ostatnio wydawnictwo Dobre Historie, o czym pisałem w poprzedniej notce. Ilu innych pójdzie tą drogą? Tego jeszcze nie wiem, ale coraz częściej myślę, że chętnie się przekonam. A korzystając z okazji, chciałbym Wam zaprezentować trzy ebooki, po które może zechcecie sięgnąć.

Pierwszy z nich – mój blog, więc musi być trochę prywaty, a co! – to moje opowiadanie zatytułowane „Syberyjski blues”. Tekst niemłody, bo napisany na początku 2010 roku. Zajął zresztą niedługo później II miejsce w konkursie Autostopem przez piekło, w którym rolę szanownego jury pełnili Jacek Rostocki i Robert Cichowlas. Tekst był wcześniej dostępny na poświęconym konkursowi forum, postanowiłem jednak w końcu coś z nim zrobić, odświeżyłem go nieco, wtłoczyłem w ramy wirtualnej okładki i powiesiłem na Wydaje.pl oraz rw2010.pl, do pobrania za darmo. Taki już miły ze mnie gość 🙂 Coś więcej o samym tekście? Dużo strzelania, mróz taki, że szkliwo na zębach pęka, a w rolach głównych cyniczny najemnik i naiwny, goniący za marzeniami programista. Polecam, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie. Ebooka można ściągnąć TUTAJ lub TUTAJ.

Pozostałe dwa ebooki, o których chciałbym dzisiaj wspomnieć to już teksty płatne, ale jak na utwory liczące sobie te trzysta stron, z pewnością warte więcej niż śmieszne 9 czy 10 złotych, które trzeba za nie zapłacić. Po stronie mroku Agnieszki Hałas to dwanaście opowiadań, gdzie pierwsze skrzypce grają ci źli: demony, diabły, strzygi, alchemicy. Kto zresztą miał przyjemność trafić na tytułowe opowiadanie, opublikowane swego czasu w SFFiH, wie czego można się spodziewać. Agnieszka rewelacyjnie operuje językiem, tworzy ciekawych bohaterów, a niepokojące wizje umiejętnie przeplata z nienachalnym humorem. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam na stronę wydawcy zbiorku, oficyny RW2010, czyli TUTAJ.

Hikikomori Tomka Przewoźnika to z kolei powieść człowieka, którego świetne opowiadanie „Mam obsesję na punkcie pana X” zwyciężyło w Horyzontach Wyobraźni 2011 – konkursie, w którym konkurencja naprawdę nie jest słaba. To samo powinno wystarczyć za rekomendację. Nie wystarczyło? Ok. Hikikomori to utwór łączący science fiction, teologię, filozofię i elementy magiczne w jedną wciągającą całość. To opowieść o Jonaszu Hosali, Gejszy, nietuzinkowym lekarzu dusz i ciał. Chcecie wiedzieć więcej. Ściągnijcie darmowy fragment. Trzydzieści stron chyba Wam wystarczy, żeby się przekonać, czy to lektura w sam raz dla Was, no nie? Więcej informacji na stronie ebooka, czyli TUTAJ.

Na dziś to już wszystko. Trzymajcie się ciepło i czytajcie dużo a smacznie!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Sylabizując zera i jedynki, czyli parę słów o ebookach

  1. Wojtek Rapier pisze:

    Cytat ze strony wydawnictwa:

    „W przyszłym roku w wydawnictwie Powergraph ukażą się wszystkie trzy tomy Przedksiężycowych Ani Kańtoch – na wiosnę tomy I i II, na jesień zaś planujemy premierę tomu III”.

    😉

  2. hardaska pisze:

    Choc e-booki to na pewno przyszlosc (i juz terazniejszosc), miejmy nadzieje, ze tradycyjne ksiazki sie obronia i nie znikna doszczetnie. Bo coz zastapi te przyjemnosc przewracania kartek, dotykania itd hardaska http://zdrowiemodauroda.wordpress.com/
    http://www.hollygoestohollywood.blogspot.fr/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s