Podsumowanie roku

Bardzo możliwe, że to rodzaj literackiego zboczenia, ale koniec roku od bardzo dawna kojarzy mi się z końcem rozdziału w książce. Choćbyśmy byli zaangażowani w sto różnych długoterminowych projektów, wymiana wiszącego na ścianie kalendarza stanowi swoistą cezurę, koniec starego i za razem początek nowego porządku. Dość oczywistym jest więc, że skłania do swoistych podsumowań, tworzenia rankingów, wspominania tego, co w mijającym roku było dobre, a co złe.

Jak już nie raz i nie dwa pisałem na łamach tego bloga, zacząłem czytać stosunkowo późno. Nie jestem więc typem człowieka, który połknął całą klasykę przed skończeniem piętnastego roku życia i teraz syci się wyłącznie nowinkami. Nie czytam też specjalnie dużo (brak czasu) ani szybko (brak umiejętności). W efekcie nie macie niestety co liczyć na ranking 10 najlepszych książek fantastycznych 2012 roku – bo, aż wstyd się przyznać, nie wiem, czy w ogóle przeczytałem 10 książek fantastycznych wydanych w roku 2012. Ale jakiś tam ranking będzie.

sffih79_large W kategorii największego wydarzenia w Polskim światku fantastycznym pozwolę sobie nieśmiało zaproponować zjawisko, które po cichu nazywam zmianą warty. Po pierwsze, zniknęło cenione przez wielu (przede wszystkim przez debiutantów poszukujących miejsca do publikacji) czasopismo Science Fiction Fantasy i Horror, pojawiło się natomiast całkiem przyzwoite Coś na progu, które coraz odważniej poczyna sobie na naszym literackim ryneczku. Po drugie, ze stanowiska redaktora prozy polskiej zrezygnowała w Nowej Fantastyce prawdziwa ikona naszej domowej fantastyki, Maciej Parowski, którego miejsce zajął Michał Cetnarowski. Cóż, żeby nawiązać do Sapkowskiego: Coś się kończy, coś się zaczyna. Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że te zmiany mogą wnieść sporo świeżości i za tę świeżość właśnie będę trzymał kciuki.

Welin-Hal-Duncan-bc17437W kategorii najlepszej książki, jaką udało mi się w tym roku przeczytać, postanowiłem nie wskazywać jednego laureata, ale zwrócić uwagę na paru finalistów. Doskonale czytało mi się Ostatnie Westchnienie Maura Salamana Rushdiego, opowieść niezwykle bogatą, głęboką, piękną, której każda strona stanowi namacalny dowód na to, że Rushdie jest geniuszem literatury. Z drugiej strony, obłędne wrażenie zrobiło na mnie również dzieło autora znacznie młodszego i mniej utytułowanego, a mianowicie Welin Hala Duncana. I choć przedrzeć się przez tę książkę było momentami niełatwo, po lekturze zostało mi wiele fascynujących obrazów, wspomnień i myśli, które niezwykle sobie cenię. Na wspomnienie zasługuje też z pewnością Bastion Kinga, książka niemałych rozmiarów, ale porywająca, złożona, wypełniona po brzegi niezłymi pomysłami, niepokojącymi wizjami, dojrzałymi przemyśleniami.

skyfallDługo dumałem nad najlepszym filmem, jaki obejrzałem w tym roku i choć bardzo się starałem, nie udało mi się znaleźć nic równie dobrego jak najnowsza część przygód Jamesa Bonda, czyli Skyfall. Wiem, nie oglądałem jeszcze Atlasu Chmur i Hobbita. Wiem też, że Skyfall spotkał się ze sporą dozą krytyki i rozumiem, czemu niektórym może się nie podobać, ale dla mnie to prawdziwy majstersztyk kina akcji. Ma wszystkie najważniejsze atuty: wartką, wciągającą akcję; wyraziste, świetnie zagrane postaci; doskonałą realizację. Nawiązania do starych Bondów mnie nie raziły, bo uwielbiam również te wczesne, napakowane gadżetami i przegięciami obrazy, a utwór Adele wydaje mi się doskonale łączyć estetykę starych bondowskich utworów (jak choćby „Goldfinger” czy „Nobody does it better”) z patentami melodyjnymi (i nawiązaniami w tekście) do tych nowych filmów z Craigiem. Cóż rzec – może jestem płytki i niewymagający, ale dobrze mi z tym, a do Skyfall będę wielokrotnie z wielką przyjemnością wracał.

(Po dłuższym zastanowieniu, dodałbym Nietykalnych. Ok., ten film może i gra na bardzo podstawowych emocjach, może jest zrobiony pod publiczkę i pod wywoływanie u tejże publiczki bardzo konkretnych refleksji… ale, kurczę, to działa! Historia sparaliżowanego bogacza i jego cwaniakowatego opiekuna ma wszystko, czego oczekuję od takiego kina: świetnych aktorów, ładunek emocjonalny, mnóstwo niewymuszonego humoru i parę nieoczekiwanych zwrotów akcji. Na dodatek jest ślicznie zrobiony, a muzyka to już po prostu majstersztyk.)

Dr-House-8-stagioneNie jestem wielkim miłośnikiem seriali, ale wśród tych, które obejrzałem też pozwolę sobie wytypować swoistego serialowego „debeściaka”. Nie zostanie moim ulubionym serialem roku 2012 ósmy sezon House’a – choć bardzo przyzwoity, nie umywa się niestety do niektórych wcześniejszych. Drugi sezon Gry o tron też nie zrobił na mnie wrażenie równie kosmicznego, jak pierwszy – był zbyt przegadany, a liczba wątków sprawiała, że niektóre postaci pojawiały się w odcinku na dziesięć sekund albo wcale.  Nie, palma pierwszeństwa przypada Sherlockowi, genialnie zrealizowanemu, perfekcyjnie zagranemu, doskonale mieszającemu humor z napięciem i grozą serialowi spod skrzydeł BBC. Jeśli nie mieliście okazji go zobaczyć – obejrzyjcie koniecznie. Jeśli już go widzieliście – obejrzyjcie raz jeszcze 🙂

111Niełatwo jest mi też wybrać najlepszą płytę, jaką w tym roku usłyszałem. Zamiast jednej pozwolę sobie wskazać trzy. Pierwszą jest absolutnie genialny kawał rockowego łojenia – rewelacyjne brzmienie, świetny wokal w stylu herosów lat 70tych pokroju Planta czy Gillana i pełne emocji wykonanie niebanalnych kompozycji – czyli album Dogs zespołu Parlor Mob. Drugą jest krążek nieco łagodniejszy, ale niebywale przebojowy, po rockowemu szorstki i niesłychanie atrakcyjny w swojej garażowej stylistyce – El Camino zespołu The Black Keys. Tych dwóch płyt od miesięcy nie mogę – i zresztą nie zamierzam – przestać słuchać. Bo są po prostu świetne. Natomiast rzecz trzecia to ostatni krążek Nory Jones, czyli Little Broken Hearts. Po prostu poezja, świetne aranżacje, bezbłędna produkcja (tego samego dżentelmena, nawiasem mówiąc, który maczał palce we wspomnianej już El Camino). Po prostu rewelacja, nic dodać, nic ująć.

Niezwykle trudno byłoby mi również wybrać największy niewypał roku 2012. Czy słabiutka płyta Roses sygnowana przez Cranberries się nadaje? A może większą wtopą był Thor (którego – odrobinę – ratuje fakt, że posłużył jako punkt wyjścia dla bardzo dobrych Avengersów)? Naprawdę złych książek nie czytałem (zwyczajnie brak mi na nie czasu), ale czy na miano wtopy roku nie zasługuje przypadkiem fakt, że światła dziennego wciąż nie ujrzały kolejne tomy Przedksiężycowych Anny Kańtoch? Sam nie wiem… co Wy myślicie? Jaki był prawdziwy niewypał tego mijającego roku?

Rozpisałem się ponad miarę, ale spokojnie, kończę już. Pozostaje mi podziękować Wam za te dwanaście miesięcy wirtualnej komunikacji i życzyć doskonałej zabawy w sylwestrową noc. Oby w tym nadchodzącym roku czekało was dwa razy więcej radosnych chwil i aby zawsze był przy Was ktoś, kogo kochacie i z kim możecie tę radość dzielić.

Trzymajcie się ciepło!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki, Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Podsumowanie roku

  1. Żaneta pisze:

    Super podsumowanie, pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku 🙂

  2. Roger pisze:

    Fajne, tylko czemu wyczuwam nutkę niepewności własnych sądów i tłumaczenia się?
    Zyczę dużo radości i sukcesów, gratuluję giętkiego pióra. Pozdrawiam 🙂

    • Marcin Rusnak pisze:

      Dzięki! Również, wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      A niepewność własnych sądów musi mieć jakiś związek z (o laboga!) dojrzewaniem – im starszy człowiek się robi, tym bardziej do niego dociera, że niewiele wie, a jeszcze mniej może brać za pewnik 🙂

  3. bleryon pisze:

    Ja mam nadzieję na powrót „Science Fiction Fantasy i Horror” – w końcu udało mi się pod koniec 2011 stać się jednym z publikujących debiutantów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s