Hiciory, czyli utworów Scarecrow rzut pierwszy

Dzisiaj powiem Wam kilka słów o numerach, które ze Scarecrow zamieściliśmy na naszym krążku „Panaceum”. Zapowiadałem ten wpis już jakiś czas temu i w końcu znalazłem parę chwil, żeby zasiąść do klawiatury i go popełnić. To pierwszy z trzy odcinkowej serii, więc możecie być pewni, że więcej nadejdzie wkrótce.

Do trzech razy sztuka – to numer, który Kosa napisał już szmat czasu temu, ale który nie nadawał się do repertuaru żadnej z jego wcześniejszych formacji. Kiedy założyliśmy Scarecrow, podeszliśmy do niego raz jeszcze i wreszcie zagrało. Pozmienialiśmy to i owo – o ile dobrze pamiętam w ogóle wywaliliśmy refren czy coś podobnego, rozciągnęliśmy zwrotkę i dorzuciliśmy riff pod solówkę, i tak oto powstał ten klasycznie rock n rollowy numer. Tekst traktuje o – dość humorystycznie, mam nadzieję – o poszukiwaniu szczęścia i swojej drogi przez życie; ta tytułowa trójka nie jest zresztą przypadkowa: zwrotka oparta jest na trzech akordach i zwrotki są trzy, trzy są też refreny, no i ostatni refren powtórzony jest trzy razy. Co więcej? Aha, gdyby zwiększyć trochę tempo, podkręcić przester, a za mikrofonem postawić Lemmy’ego Kilmistera, byłby klasyczny Motorhead – a tak jest klasyczny Scarecrow.

Jak pies – napisałem ten kawałek na miesiąc czy dwa przed wejściem w szeregi Scarecrow, ale pokazałem go chłopakom dopiero po pół roku, kiedy byłem już pewien, że będzie pasował stylistycznie do obszaru, po którym się poruszamy. To dość dziwny utwór – z jednej strony typowy rocker rodem z lat 70tych, z drugiej strony można doszukać się w nim patentów w stylu Jacka White’a czy Wolfmother. Tekst natomiast inspirowany jest Ziemią pod jej stopami Rushdiego i mówi o miłosnym zaślepieniu, które potrafi zamienić człowieka w lojalnego, bezwolnego psa. No i to chyba nasz jedyny numer bez solówek gitarowych – prawdziwy rarytas 🙂

Czarna magia – to, o ile pamięć mnie nie zawodzi, pierwszy utwór, jaki wspólnie stworzyliśmy w Scarecrow. Maciek przyniósł riffy, które później poprzestawialiśmy niczym klocki lego: z refrenu zrobiliśmy zwrotkę, ze zwrotki intro, intro poszatkowaliśmy na kawałki i zmajstrowaliśmy z tego pozostałe fragmenty. Albo jakoś tak to było. W każdym razie „Czarna magia” to utwór, który trzeba chyba przesłuchać parę razy, zanim człowiek się z nim oswoi: sporo w nim zmian, pauz, aranż jest stosunkowo skomplikowany. Niech ta różnorodność Was nie zwiedzie – to żaden progresywny rock, tylko kawał klasycznego łojenia: ostro i do przodu. To prawdopodobnie również najcięższy kawałek w naszym repertuarze, do tego szybki i agresywny. A co w warstwie tekstowej? Spowiedź człowieka, który przez kobietę stracił wszystko i tłumaczy swoją słabość magicznymi zdolnościami kusicielki.

 Na dziś to wszystko – więcej wkrótce. A w wolnej chwili wpadnijcie na naszą zespołową stronę http://scarecrowband.pl. Pozdrawiam!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka, Różne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s