Dać z siebie wszystko…

run to the hillsMoże to zabawnie zabrzmi, ale przez długi czas moją ulubioną książką była biografia Iron Maiden pióra Micka Walla. Ten czas już minął, ale Run to the Hills pozostaje niewątpliwie książką, którą przeczytałem najwięcej razy (gdzieś tuż za nią plasowałby się Hobbit oraz dwie sagi – Mroczna Wieża Kinga i seria przygód Harry’ego Pottera) i której spore fragmenty wciąż znam na pamięć.

Powodów tego stanu rzeczy było kilka, niektóre dostrzegam zresztą dopiero teraz, z perspektywy czasu. Po pierwsze, Run to the Hills jest po prostu świetnie napisanym tekstem, barwnym i porywającym. Po drugie, tłumaczka spisała się na medal i zaserwowała czytelnikom rzetelny, fachowy, a do tego klimatyczny przekład. Po trzecie, kariera Maidenów obfitowała w tyle ciekawych zdarzeń i zwrotów akcji, że trudno o lepszą pożywkę dla wyobraźni. Gdy dodać do tego odpowiednią dozę – kłania się tutaj niezwykłe wyczucie Walla – anegdot, zarówno tych humorystycznych jak i innych, otrzymujemy naprawdę atrakcyjny kawałek literatury.

Aha, byłbym zapomniał czemu w ogóle o tym wspominam. Powód piąty, dla którego tak często do niej wracałem: biografia Maidenów czegoś mnie nauczyła. A to znacznie więcej niż mógłbym powiedzieć o znakomitej większości przeczytanych książek. Nauczyła mnie między innymi tego, żeby dawać z siebie wszystko. I to właśnie staram się robić – gdy robię coś, na czym mi zależy, coś w co wierzę, staram się dawać z siebie wszystko. Nie zawsze wychodzi – w końcu jestem tylko człowiekiem. Ale staram się, bo wiem, że gdzieś ktoś to doceni.

Przykład: graliśmy jakiś rok temu koncert ze Scarecrow. Przygotowaliśmy się porządnie do tego występu, zrobiliśmy filmik reklamowy, porozwieszaliśmy z drugą kapelą plakaty na mieście, tego typu rzeczy. Generalnie podeszliśmy do sprawy na poważnie. Mimo to, do knajpy przyszło dwadzieścia osób, z czego połowę stanowili znajomi. Załamka i morale szurające po ziemi normalnie. Ale grzecznie sięgnęliśmy po instrumenty, zagraliśmy pierwszy numer, a później kolejne, jeden za drugim, robiąc co się da, żeby to śmiesznie wątłe grono wprawić w jak najlepszy nastrój i zachęcić do zabawy. Nie udało się – do końca koncertu towarzycho siedziało i waliło browary, no bo kto głupi będzie się bujał na pustym przedsceniu? Zeszliśmy zmęczeni, spoceni i nieco, przyznaję, rozgoryczeni.

Pół roku później odszedł od nas bębniarz i musieliśmy szukać kogoś na jego miejsce. Na przesłuchanie przyszedł Łukasz – który, nawiasem mówiąc, od tamtej pory gra z nami – i co się okazało? Że był wtedy, na tym parszywym koncercie, który w naszym odczuciu był pomyłką i stratą czasu. I że to właśnie wtedy stwierdził, że gdyby trafiła się okazja z nami grać, nie miałby nic przeciwko. Daliśmy z siebie wszystko i ktoś to docenił. Było warto, chociaż przez dobre pół roku nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.

Kumacie już o co mi chodzi? No to do meritum.

Nieco ponad rok temu wziąłem udział w dwóch konkursach na literackie szorty – miniatury nie przekraczające 3500 znaków. Zawody te organizowano na forum świętej pamięci SFFiH, a najlepsze teksty z kolejnych edycji były raz na jakiś czas drukowane w czasopiśmie. Wziąłem udział w tych konkursach z dwóch powodów: po pierwsze, była to niezła motywacja, żeby poćwiczyć pisanie naprawdę krótkiej formy, z czym zawsze radziłem sobie tak sobie; po drugie, zawsze była to jakaś szansa na papierową publikację.

W obu edycjach, w których startowałem, udało mi się jakimś trafem wygrać. Może zasługa leżała po stronie przychylnej koniunkcji planet, może konkurencja nie była dostatecznie mocna, a może przypadkowo wstrzeliłem się w gusta oceniających teksty forumowiczów. Nie wiem. Wiem natomiast, że przy pisaniu tych dwóch szortów dałem z siebie naprawdę dużo. I, jak na złość, SFFiH zawiesiło działalność, zanim te moje teksty zdążyły pójść do druku.

Jednak, podobnie jak w przypadku tamtego koncertu ze Scarecrow, ktoś je docenił. Zamiast zginąć w cyfrowym świecie Internetu, trafią na papier. A wszystko za sprawą ekipy Szortalu, która postanowiła zebrać najciekawsze teksty z kolejnych edycji szortowego konkursu i opublikować je w formie antologii. A że za pomysłem szły chęci i sporo zaangażowania, dopięli swojego celu. (Tak, tak, dobrze kojarzycie – bo dali z siebie wszystko).

szortal 1Szortal Fiction to 364 strony literackich miniatur. Dokładnie 165 utworów autorstwa 66 różnych osób, a wśród tych nazwiska w pewnych kręgach doskonale znane i stanowiące gwarancję świetnej zabawy: Aleksander Kusz, Istvan Vizvary, Rafał W. Orkan, Krzysztof Baranowski, Maciej Musialik czy Marek Ścieszek. Antologia będzie miała swoją premierę na poznańskim Pyrkonie (22-24.03.2013), następnie zaś będzie można ją dostać chociażby w sklepie internetowym wydawcy – Wydawnictwa Solaris. Do czego serdecznie zachęcam, a sam już za niecałe dwa tygodnie pędzę do Poznania po swój egzemplarz!

Trzymajcie się, do przeczytania wkrótce!

PS. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś nie czytał Run to the Hills Micka Walla – polecam. Nawet jeśli nie jesteście fanatycznymi miłośnikami Żelaznej Dziewicy, to po prostu doskonały przykład jak napisać diabelnie dobrą biografię diabelnie dobrej kapeli.

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dać z siebie wszystko…

  1. Może stać będziemy w tej samej kolejce po egzemplarz. Pyrkon mam w planach, choć moje plany mają własną osobowość – podejrzewam że nieprzychylną mi. Moje plany wyraźnie za mną nie przepadają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s