Pyrkon – relacja

Od mojego pobytu na Pyrkonie minęło już parę dni, emocje opadły, mózg zdążył wyselekcjonować nietrwałe wrażenia i przekuć je w znacznie trwalsze wspomnienia. Przydałaby się w związku z tym jakaś krótka relacja i garść ozdobionych fotkami informacji.

Na konwent dotarłem dopiero w sobotę koło południa – cóż, takie już są prawidła funkcjonowania młodego taty, że nie zawsze można być tam, gdzie się chce. W każdym razie zaraz po przybyciu wylądowałem przy stoisku Wydawnictwa Dom Snów. Oprócz samego wydawcy powitała mnie żywa reklama Czasu ognia, czasu krwi, śliczna Jagoda.

 528978_492659690793805_921639203_n

Przez kolejną godzinę podpisywałem książki i gawędziłem wesoło z zainteresowanymi lekturą miłośnikami fantastyki. Byłem szczerze zaskoczony tym, jak wiele osób było gotowych wydać pieniądze na książkę nie dość, że niemal nieznanego autora, to jeszcze serwowaną przez praktycznie nieznane wydawnictwo. Mam nadzieję, że treść książki nie zawiedzie zaufania, jakim nas obdarzyli czytelnicy, wybierając Czas ognia, czas krwi zamiast nowej książki Kuby Ćwieka, Miroslava Zambocha czy Michała Cetnarowskiego.

 483205_492659907460450_712496483_n

Gdy pierwsza tura podpisywania książek dobiegła końca rzuciłem się w wir prelekcji i spotkań. Tegoroczny Pyrkon powalał frekwencją (łącznie na teren Poznańskich Targów weszło ponad 12 tys. osób) i w efekcie dostać się do części sal było niemożliwością. Szczególnie ubolewałem nad brakiem dostępu do niektórych prelekcji popularnonaukowych – sale były wypełnione po brzegi, a gro ludzi i tak stało na korytarzach z rozczarowanymi minami. I niech mi ktoś jeszcze spróbuje wmówić, że czytelnicy fantastyki to półgłówki, które świata nie widzą poza smokami, elfami i wampirami świecącymi w słońcu. Jasne…

100_4337Problem z wejściem na niektóre prelekcje miał swoje dobre strony – mogłem z czystym sumieniem pójść coś zjeść i pobuszować po stoiskach, a także nadrobić zaległości towarzyskie. Miło było po raz kolejny zobaczyć znajome twarze, udało się też nawiązać jedną czy dwie nowe znajomości. Poza tym mój portfel opuściło kilka banknotów, za to do plecaka powędrowały trzy miłe znaleziska: szósty numer Coś na progu, poświęcony ukochanej przeze mnie post-apokalipsie, papierowe wydanie Po stronie mroku Agnieszki Hałas oraz wydana przez ekipę Szortala przy współpracy z Solarisem antologia miniatur literackich Szortal Fiction. Ta ostatnia pozycja jest mi szczególnie bliska, bowiem znalazły się tam dwa moje teksty („Opowieść, którą znam tylko ja” oraz „Białe piekło”), które swego czasu zwyciężyły w szortowych konkursach na forum SFFiH. Nie zdążyłem jeszcze się za nią na dobre chwycić, ale pierwsze kilka opowiadań, które przeczytałem, czekając na pociąg powrotny, już porządnie rozbudziło apetyt – zapowiada się kawał świetnej literatury. Gdybyście mieli ochotę sięgnąć po Szortal Fiction, książkę można zamówić TUTAJ.

Poza tym działo się sporo, na prelekcjach, na które trafiłem z pewnością nie można było narzekać na nudę.  Łukasz Orbitowski rozbawił tłumy na panelu o strachu towarzyszącym piszącym grozę, Kuba Ćwiek przekonywał, że czeka nas rynkowa rewolucja związana z ebookowym self-publishingiem, ekipa Dobrych Historii opowiadała o swoim najnowszym projekcie związanym z heroiną o wdzięcznym imieniu Tequila (na temat tej damy i samego projektu popełnię za jakiś czas osobny wpis), a Graham Masterton sypał anegdotami na temat swoich fanów. Działo się. Działo się tak dużo, że aż nie chciało mi się wracać do Wrocławia. Ale cóż, wspominałem już co nieco na temat obowiązków młodego taty, no nie? Po mojej prelekcji (wielkie dzięki i serdeczne pozdrowienia dla tych desperatów, którzy o godzinie 23:00 postanowili przekonać się, co ciekawego mam do powiedzenia) zapakowałem się do pociągu i ruszyłem z powrotem do Wrocławia.

A że było do czego wracać, widać na ostatnim zdjęciu:

100_4334

Trzymajcie się, do rychłego przeczytania!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s