Utworów Scarecrow ciąg dalszy

Trwało to trochę – i za tę zwłokę z całego serca przepraszam – ale w końcu mogę przedstawić Wam ciąg dalszy omówienia numerów z naszego scarecrowowego krążka Panaceum. Dzisiaj numery od czwartego do szóstego, natomiast już niedługo finałowa trójka. Tych zaś, którzy chcieliby naszych utworów posłuchać na żywo, zapraszamy serdecznie w sobotę 13 kwietnia do wrocławskiego klubu Alive, gdzie zapewnimy Wam moc rockowych wrażeń.

No to jedziemy:

Nie czekaj – zaczęło się od dwóch riffów przyniesionych przez Maćka, które z czasem wyewoluowały w partie rytmiczne pod zwrotkę i refren. Następnie dorzuciłem swoje cztery grosze (riff otwierający i podkłady pod solówki) i napisałem tekst. Od tamtej pory minęło już niemało czasu i nie pamiętam, czy zainspirowało mnie jakieś konkretne wydarzenie – podejrzewam, że tak, ale skorodowany mózg w tym względzie upiorczywie milczy, drań jeden. Tak czy owak, ogólne przesłanie piosenki pozostaje aktualne nie tylko dla mnie, ale, jak sądzę, dla wszystkich chłopaków ze Scarecrow: „Nie czekaj” mówi o tym, że nie ma co zwlekać i śnić o tym, że kiedyś będzie lepiej, tylko trzeba ruszyć cztery litery, wziąć się z życiem za bary i uczynić krok w wymarzonym kierunku. Jest to numer stosunkowo skomplikowany jak na czterominutowy rockowy kawałek, sporo w nim zmian w aranżacji i dynamice, ale ma też jedną z fajniejszych linii wokalnych, jakie udało nam się do tej pory napisać, oraz całkiem przebojowy refren. No i bas, który pojawia się w drugiej zwrotce, to jedna z moich ulubionych partii…

Mów do mnie – uff, mocna rzecz. Utwór napisany prawie w całości przez Kosę (ja dorzuciłem tylko ten toporny, ciężki riff na wstępie, poprzestawiałem to i owo i naskrobałem tekst) w efekcie jego fascynacji – tak mi się przynajmniej wydaje – ciężkim elektrycznym bluesem w wykonaniu takich artystów jak Kenny Wayne Shepherd czy The Answer. Wyszła ciekawa hybryda bluesa (patrz chociażby charakterystyczny rytm shuffle) i metalu, z niemal progresywną wstawką instrumentalną, gdzie dwie gitary i bas grają unisono. A w warstwie tekstowej? „Mów do mnie” to z jednej strony przekorna odpowiedź na stereotypową bluesową melancholię, z drugiej dość humorystyczne wyrażenie przekonania, że tym co zabija miłość jest brak komunikacji. Dlatego, zamiast milczeć i dąsać się – „mów, do mnie mów, mów do mnie, do mnie mów…”

Moje cztery ściany – ten numer to rarytas wśród naszych kawałków i to z przynajmniej dwóch względów. Po pierwsze, to jedyny utwór, do którego tekst napisał Darek. Po drugie, to również jedyny  numer, do którego najpierw powstały słowa, a dopiero później ja wykombinowałem jakimi partiami gitar te słowa próbować zagłuszyć. „Moje cztery ściany” to – mam nadzieję, że Darek zgodziłby się z tym punktem widzenia – opowieść o tym, że każdy musi znaleźć swój własny sposób myślenia, swoją własną drogę przez życie, a ciągłe słuchanie cudzych sugestii, poleceń i ostrzeżeń prowadzi w najlepszym razie do solidnej migreny. Darek przyniósł tekst wraz z linią wokalną, do której na przestrzeni następnych tygodni dopisałem kilka riffów, później całość była jeszcze parokrotnie modyfikowana, z czego sporo majstrowania dotyczyło linii wokalnej właśnie. Co ciekawe, nigdy nie byłem – i, szczerze mówiąc, wciąż nie jestem – wielkim fanem tego numeru, więc za każdym razem zaskakuje mnie to, jak dobrze sprawdza się na koncertach. Ludzie po prostu nie mogą usiedzieć przy nim spokojnie.
PS. Kiedy teraz się nad tym zastanowiłem, przyszedł mi do głowy trzeci powód, dla którego ten kawałek jest nietypowy – to jedyny nasz numer, w którym pojawia się przekleństwo (już widzę te dzikie tłumy, które teraz zaczną się uważniej wsłuchiwać w tekst… 🙂 )

 Na dziś to wszystko, ciąg dalszy nastąpi niebawem!

Trzymajcie się!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka, Różne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s