Premierowo…

Wybaczcie zwięzłość, ale czas mnie ostatnio goni na potęgę i każdą chwilę trzeba losowi wyrywać z gardła, niby psu na wpół ogryzioną kość. Dlatego też, bez dalszych wtrętów, dygresji i lania wody, garść najświeższych wieści:

Czas ognia, czas krwi pojawił się w ofercie księgarni internetowej Solarisnet. Mam nadzieję, że to przynajmniej częściowo rozwiąże kwestię problemów z dostępem do książki, o których donosili mi różni czytelnicy. Książkę można zamówić TUTAJ. Aha, nie przejmujcie się wklejoną tam Bóg wie czemu starą ilustracją okładki z logiem Ifryta – książka, którą zamawiacie to oczywiście publikacja Domu Snów 🙂

– Parę dni temu swoją premierę miał blog CzytaMy Opowiadania. Twór ten, efekt współpracy Agnieszki Hałas i wydawnictwa ebookowego RW2010, to miejsce, gdzie regularnie publikowane będą opowiadania raczej krótkie (6-20 tys. znaków), nastawione przede wszystkim na dobrą rozrywkę i sygnowane przez autorów tu i ówdzie już rozpoznawanych. Na pierwszy ogień poszły teksty Bartłomieja Dzika, Agnieszki Szady i Doroty Pasek, a dzisiaj na tym blogu zagościło moje premierowe opowiadanie pt. „Zdjęcie”. Fragment zamieszczam poniżej, z całością można zapoznać się TUTAJ.

Powiedzmy to sobie jasno – nie jestem złodziejem. W życiu niczego nie ukradłem poza tym jednym zdjęciem. Żebym przynajmniej mógł sobie odpowiedzieć na pytanie, czemu je w ogóle wziąłem… ale nie potrafię. Nie tak naprawdę.

Na pierwszy rzut oka nie wyróżniało się niczym spośród wielu mu podobnych, rozrzuconych na biurku. Ot, kolejna martwa rodzina: para stosunkowo młodych rodziców, posiwiała babka, paroletnie dziecko. Wszystko w sepii, na twardym, jasnym papierze zdradzającym, że to tylko reprodukcja. Jeszcze jedna pamiątka po chorej fascynacji śmiercią oraz fotograficznych eksperymentach doby wiktoriańskiej.

– Ludzie mieli wtedy niezłego hopla – skomentował Darek. To były jego zdjęcia, pisał doktorat z antropologii na temat praktyk pogrzebowych. – Tak naprawdę nie wiadomo, kto z nich był martwy, a kto nie. Wyobrażasz sobie? Możliwe, że zmarła babka, a cała rodzina pozowała z zamkniętymi oczami. Bywało i tak, że denatowi na siłę otwierali powieki i sadzali go pośród żywych, jak tutaj. – Wskazał kolejny obrazek. Poczułem się nieswojo na myśl o zmarłym traktowanym jak manekin. – Pokręcone obyczaje, przynajmniej z naszej perspektywy, ale jak przyswoisz ich sposób myślenia, wszystko nabiera sensu…

Coś tam jeszcze mówił, ale nie słuchałem go zbyt uważnie. Nie mogłem oderwać wzroku od tego zdjęcia. Było w nim coś magnetycznego, odstręczającego i pięknego równocześnie. Poza tym z jakiegoś niejasnego względu wydało mi się znajome. Jakbym już je kiedyś widział… jakby stanowiło część mojego dawnego życia, jakiś zapomniany przebłysk z dzieciństwa. Może i nie bez znaczenia był fakt, że martwy mężczyzna na zdjęciu był do mnie dość podobny. Gdyby nie gigantyczne baki na jego policzkach i nieco krogulczy nos, moglibyśmy uchodzić za rodzinę. Może nie za braci, ale za kuzynów na pewno.

Kiedy wychodziłem od Darka, postarałem się, żeby nie widział, jak zabieram to zdjęcie ze sobą.

– Na portalu Hatak.pl wystartował konkurs, w którym można wygrać egzemplarze mojego Czasu ognia, czasu krwi. Zainteresowanym życzę powodzenia i odsyłam po szczegóły TUTAJ.

Na dzisiaj to wszystko. Trzymajcie się, do rychłego przeczytania!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s