Powrót z otchłani

Jestem. Żyję. Wróciłem. Niniejszym ogłaszam, że moja blisko miesięczna nieobecność na tym blogu i brak świeżych wpisów NIE był wynikiem a) porwania mnie przez przedstawicieli pozaziemskiej cywilizacji, b) zaklęcia mnie w ropuchę przez pachnącą piernikiem damę z włochatymi brodawkami na twarzy, c) podstępu szalonego naukowca gotowego przeszczepić mi w ramach eksperymentu system nerwowy żółwia błotnego. O nie. Powodem mojej absencji było – jakżeby inaczej? – szeroko pojęte życie.

Zaczęło się niepozornie, od zakończenia roku szkolnego i zwyczajowo poprzedzającego to zdarzenie chaosu. Zamęt był na poziomie standardowym, czyli totalny i niczym nieograniczony. Później było już tylko lepiej: nagłe uderzenie gorączki, noc pełna surrealistycznych snów, w których nirwana wydawała się na wyciągnięcie ręki, a nad ranem omdlenie w łazience i rozbicie łba o bliżej niezidentyfikowany element sanitarnego wyposażenia. Normalnie pięknie. Idealny początek wakacji. Mało dobrego? No to dodajcie sobie jeszcze paskudną (naprawdę paskudną, wierzcie mi) reakcję  alergiczną na przepisany lek.

Dobra, nie nudzę już, nie rozczulam się nad sobą. Teraz w każdym razie już powoli odżywam, dochodzę do siebie i zaczynam w pełni cieszyć wakacjami. A to oznacza spacery z dzieckiem, więcej czytania i – wreszcie! – trochę czasu na pisanie. Między innymi na pisanie tutaj, na blogu (a przynajmniej taką mam nadzieję). Mam nadzieję, że w najbliższym tygodniu pojawią się tutaj dwa nowe wpisy – jeden poświęcony moim ostatnim lekturom (a trafiło się tam kilka rzeczy naprawdę godnych polecenia) oraz pierwsza część pisemnej wersji prelekcji, którą wygłaszałem między innymi na tegorocznym Pyrkonie oraz na Dniach Fantastyki, czyli „Debiut w dobie kryzysu”. W sam raz, jak sądzę, dla młodych stażem autorów, którzy chcieliby zaistnieć, tylko nie bardzo wiedzą jak.

To może z okazji przerwanego milczenia parę newsów? Ok., w pierwszej kolejności mogę się pochwalić, że skończyłem pisać mój doktorat. Pracę zatytułowaną Bez strachu przed końcem. Motyw śmierci we współczesnej młodzieżowej literaturze fantastycznej wydrukowałem, złożyłem w dziekanacie i czekam na ciąg dalszy. Z efektu końcowego jestem raczej zadowolony – świata nie zmienię i środowisko akademickie nie padnie przed moim geniuszem na kolana, ale też nie mam powodów, żeby uznać ostatnie cztery lata za stracone. A to już coś.

cover smallJednak naprawdę istotną wiadomością jest to, że jeszcze w wakacje – najprawdopodobniej w połowie sierpnia – światło dzienne ujrzy zbiór moich opowiadań zatytułowany Opowieści niesamowite. O treści powiem tylko tyle, że składać się na ten tomik będą zarówno utwory, które już można było tu i ówdzie przeczytać, jak i stuprocentowe premiery. Na zachętę prezentuję projekt okładki (ilustracja autorstwa świetnego bułgarskiego grafika nazwiskiem Georgi Markov), natomiast więcej informacji na temat tego wydawnictwa pojawi się już wkrótce. Bądźcie czujni.

Trzymajcie się i udanych wakacji!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s