Jesienna spowiedź

Zabierałem się do tego wpisu parokrotnie. Za pierwszym razem chciałem zacząć od słów „Kończy się wrzesień…”, za drugim – „Pierwszy tydzień października minął nie wiadomo kiedy…”. Później regularnie pojawiały się kolejne wersje, tylko jakoś ciągle brakowało czasu, aby usiąść do klawiatury i wprowadzić je w życie.

Może tym razem się uda.

Jeszcze niedawno były wakacje. Pamiętam przecież te ciepłe dni, dwu- lub nawet trzygodzinne spacery z Filipem w cieniu drzew, pośród krzyków rozochoconej dzieciarni, smak waniliowych lodów na języku. Pamiętam ulgę, jaką po gorącym dniu przynosił ze sobą wiecznie spóźniony zmierzch. A teraz? Patrzę za okno i nie dowierzam. Rankiem szyby samochodów pokrywa mgiełka, która za miesiąc lub dwa zamieni się w twardą skorupkę szronu. Co mocniejszy podmuch zrywa liście z drzew i ciska nimi o ziemię, tkając nietrwały dywan z czerwieni, żółci i brązów. Chłodne powietrze wypełza z kątów i panoszy się po świecie i dopiero koło południa słońce zagania je z powrotem w zacienione zaułki. A i to nie we wszystkie dni – tylko gdy chmur nie jest za dużo na niebie.

Nadeszła jesień, a lato zrejterowało i nie wróci zbyt szybko. A ja nawet nie zauważyłem, kiedy to się stało.

Byłem zajęty, to fakt, i tym tłumaczę również tak długie milczenie na łamach niniejszego bloga. Dużo rzeczy zbiegło się ze sobą: intensywny jak zawsze początek roku szkolnego (choć tym razem jeszcze intensywniejszy); choroba, która przetoczyła mi się przez dom, jak huragan powalając kolejno całą naszą trójkę; premiera Opowieści niesamowitych… a to przecież też nie wszystko, bo pisałem niemało, a wraz ze Scarecrow szlifujemy materiał przed jesiennymi koncertami. Ale po kolei.

Od premiery Opowieści niesamowitych mija dziś półtora miesiąca. Zbiorek został dotychczas pobrany przeszło 1100 razy, do tego rozeszło się nieco egzemplarzy papierowych. Te ostatnie można zresztą dostać na allegro, klikając TUTAJ. Na Internecie pojawiły się również pierwsze opinie na temat zbiorku, co ciekawe znacznie pozytywniejsze niż w przypadku Czasu ognia, czasu krwi. Na Leniwcu Literackim piszą przykładowo o opowiadaniach składających się na Opowieści niesamowite, że „ich siła tkwi w świetnie poprowadzonej akcji, graniu twistami i dbaniu o szczegóły”. W Creatio Fantastica można natomiast przeczytać, że autor „ma dużo do zaoferowania i bynajmniej nie jest mistrzem jednej formy”, a także, że „ma zadatki na prawdziwego erudytę. Niejednokrotnie zadziwia czytelnika intrygującymi opisami zdawałoby się prostych czynności czy ponadprzeciętną wiedzą na dany temat”. Wreszcie na Game Exe zbiorek doczekał się następującego podsumowania bardzo zresztą przychylnej recenzji: „Naprawdę trudno uwierzyć, że 345 stron tak dobrej literatury jest dostępne zupełnie za darmo, bo nawet 40 złotych nie byłoby wygórowaną ceną.” Przy okazji przypominam, że zbiorek ściągnąć można w formacie PDF, EPUB albo MOBI, klikając TUTAJ.

Chętnych do zapoznania się z recenzjami Opowieści niesamowitych w ich pełnej formie zapraszam do kliknięcia w linki poniżej:

RECENZJA w GAME EXE

DYSKUSJO-RECENZJA na LENIWCU LITERACKIM

RECENZJA w CREATIO FANTASTICA

Co dalej? Mówiłem już, że wraz z zespołem ostro bierzemy się do roboty, żeby późną jesienią na dobre wystartować z koncertami. Ćwiczymy materiał, a w ramach zapowiedzi tego, co Was czeka na żywo, podłożyliśmy wokale Natalii do kilku utworów nagranych jeszcze z Darkiem. Jakość nagrania może i nie powala, ale można sobie wyrobić niejakie mniemanie o tym, w jaką stronę zmierza obecnie Scarecrow. Poniżej linki do dwóch spośród nowych wersji utworów: „Mów do mnie” oraz „Nie czekaj”.

Co więcej? We wrześniu zostałem zaproszony do udziału w dwóch antologiach, a co za tym idzie musiałem spłodzić dwa świeże teksty. O samych zbiorach nic jeszcze nie będę mówił, za wcześnie bowiem na odkrywanie kart i robienie zamieszania. Zdradzę tylko, że pierwsze z tych opowiadań zatytułowane jest roboczo „Sklepik z zabawkami”, drugie natomiast – „Fort na wzgórzu”. Powiem więcej, jak tylko będę już znał więcej szczegółów i będę pewny, że wydawca nie obedrze mnie ze skóry za puszczenie pary z gęby :).

Na razie to wszystko, trzymajcie się ciepło i wyglądajcie kolejnych wpisów, bo te – mam szczerą nadzieję – pojawią się już wkrótce.

Pozdrawiam!

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s