Garść nowości

Niemało się wydarzyło w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Zdążyłem się rozchorować (w weekend, jak przystało na wzorowego pracownika i kompletnego frajera) i jako tako wyzdrowieć. Rozchorować udało się także mojemu synkowi (znowu), ale i on wydaje się mieć już nieco lepiej. Wciąż jednak czuję efekt tych jesiennych dolegliwości – jestem tak słaby, że powaliłby mnie na łopatki pierwszy lepszy bardziej agresywny jamnik. Mógłbym cały czas spać, a jedzenie wydaje się nie przyjemnością, ale przykrą koniecznością. Poza tym w nielicznych wolnych chwilach cała moja aktywność sprowadza się do czytania i oglądania, bo na wykrzesanie z siebie jakiejkolwiek dozy kreatywności zwyczajnie mnie nie stać.

 Ma to swoje plusy. Wrzuciłem nieco na luz i odżywam intelektualnie. Przeczytałem rewelacyjną Lewą rękę ciemności Le Guin (nigdy wcześniej nie miałem okazji i może dobrze – teraz wydaje mi się, że naprawdę doceniłem tę książkę, a nie doceniłbym jej jeszcze 3-4 lata temu) i chwyciłem się wreszcie za antologię Stories pod redakcją Gaimana i Sarrantonio (przeczytałem dopiero kilka pierwszych tekstów, ale zapowiada się literackie cudeńko). Obejrzałem cały drugi sezon Battlestar Galactica i totalnie nakręcony na klimaty science fiction przymierzam się do trzeciego. Połknąłem też długo odkładany Ruchomy Zamek Hauru, bardzo dobre, wypełnione po brzegi fantastycznymi pomysłami anime słynnego Hayao Miyazakiego (odpowiedzialnego chociażby za oskarowe Spirited Away). Napycham się dobrymi historiami, pożeram ciekawe opowieści i przy okazji pozwalam, by te moje, od jakiegoś czasu kiełkujące w głowie, poleżały jeszcze trochę i dojrzały, zanim spróbuję dać im ujście.

111Moje nieróbstwo nie jest jednoznaczne z kompletnym brakiem wieści z frontu literackiego. Po pierwsze: premiera! Wkrótce (jak bardzo wkrótce wie tylko wydawca) ujrzy światło dzienne Księga Wampirów, czyli pierwsza polska antologia tekstów o krwiopijcach. A w niej, obok dzieł takich autorów jak Dawid Kain, Dariusz Domagalski, Kazek Kyrcz czy Marcin Pągowski, mój świeżutki tekst pt. „Fort na wzgórzu”. Oficjalny opis książki brzmi następująco:

Tęsknisz za bezwzględnymi bestiami lub arystokratycznymi, lecz bezlitosnymi krwiopijcami? Pragniesz prawdziwej, gęstej i pachnącej człowiekiem krwi? Masz dość brokatowej popkulturowej papki? Wampir – to kiedyś brzmiało dumnie. Przywróćmy sens temu słowu i niech na nowo króluje bezpretensjonalna przemoc!
„Księga Wampirów” zabierze Cię na szaloną przejażdżkę przez najciekawsze wampirze historie – retro, high-end, postapo, klasyka czy satyra. Spotkasz tutaj zarówno wampiry uzbrojone w kły i pazury, jak i energetycznych cwaniaków. Wszystkie na równi prawdziwe i niebezpieczne.
Dwudziestu jeden zbuntowanych przeciwko dziwnym trendom autorów postanowiło na nowo zdefiniować obraz wampira. To już nie jest zakochany nastolatek…
Dołącz do szeregu albo chwytaj za krzyż i walcz! To nowa epoka. Krwawa i NASZA.

Co więcej? Pojawiły się kolejne bardzo pozytywne recenzje Opowieści niesamowitych (TUTAJ, TUTAJ oraz TUTAJ), a na portalu Game Exe można przeczytać dość obszerny wywiad z moją skromną osobą. Zdradzam w nim między innymi: dlaczego historia jest sexy, czy można straszyć książkami, czy jestem „człowiekiem z misją” oraz – jakby wbrew swoim własnym gustom – że nie zgadzam się z Piekarą i Gaimanem, a bronię Stephenie Meyer. Chętnych odsyłam do samego wywiadu, czyli TUTAJ.

Na dziś to wszystko. Trzymajcie się ciepło i do rychłego przeczytania!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Garść nowości

  1. Kali pisze:

    Uwielbiam Ruchomy Zamek 🙂 A to Hauru to taka kiepska znajomość polskich tłumaczy – w oryginale jest Howl, a że japoński to cudny język, który nie ma „l” i „b” (lub jak kto woli „w”) to wyszły takie cuda na kiju… Anime Miyazaki stworzył na postawie powieści Diany Wynne Jones, którą od dawna próbuję zdobyć (ponoć było nawet polskie wydanie) – jak do tej pory bezskutecznie, może skoro siedzę na wyspach, powinnam rozejrzeć się za angielską wersją językową.

    • Marcin Rusnak pisze:

      Wiem, wiem, bo oglądałem wersję angielską z japońskim audio i za cholerę nie mogłem wykombinować skąd Polacy wzięli Hauru… a książki też kiedyś już szukałem i bez efektu 😦

      • Kali pisze:

        Angielskiego ebooka z UK chyba wszędzie kupisz za 2 funty. na pewno am go B&N na nooka, i też w księgarni WHSmith. Papier to trochę ponad 5 funtów (co i tak daje po przeliczeniu jakieś 25 zł, prawie jak darmo…). Jakby co mogę zrobić za jakiegoś pośrednika, w grudniu będę w Polsce.

    • Marcin Rusnak pisze:

      Wiem, wiem, bo oglądałem wersję angielską z japońskim audio i się sam zastanawiałem skąd Polacy wytrzasnęli to Hauru… a książki też szukałem jakiś czas temu, bez efektu 😦

  2. Agnieszka H. pisze:

    „Ruchomy zamek Hauru” jest świetny (uwielbiam np. scenę, gdzie Howl/Hauru fruwa ponad pożarami, a potem wraca zmęczony, siada w cichym zaciemnionym pokoju i przemienia się w człowieka) ale jeszcze lepsze jest „Spirited Away” tego samego reżysera, niesamowita atmosfera snu. Natomiast książkę w wersji angielskiej (pdf) powinno dać się wygrzebać na sieci za darmo, wrzuć w Google „Howl’s Moving Castle free ebook”. Ale książka ma zupełnie inny klimat niż film, w każdym razie tak ją zapamiętałam – Howl i Sophie są inni, w filmie bardziej mi się podobali. I w książce nie ma wątku wojny, który w filmie zrobił na mnie największe wrażenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s