Subiekt kulturalny #1

…czyli subiektywny przegląd kulturalny, odcinek pierwszy. To nieco bardziej sformalizowana wersja wpisów, które pojawiały się na tym blogu już od dawna. Przypominam formę: trzy krótkie recenzje – jednak książkowa, jedna filmowa i jedna muzyczna, zgodnie z ideą „dla każdego coś miłego”. Przy okazji informuję, że będę się starał publikować kolejne odcinki Subiekta Kulturalnego w miarę regularnie (celuję w okresy dwutygodniowe, ale przy natłoku zajęć podejrzewam, że będzie to raczej raz w miesiącu).

No nic, nie nudzę dłużej i przechodzę do meritum. Na początek książka.

mordercyŁukasz Śmigiel, Mordercy – Zbiór opowiadań tego wrocławskiego pisarza to żadna nowinka, bo publikacji doczekał się już przeszło dwa lata temu. Długo zwlekałem z sięgnięciem po tę pozycję, prawdopodobnie odrobinkę zniechęcony po Decathexis, które świetnie się zaczęło, ale gdzieś po drodze zaczęło nieco szwankować i zamiast perłą, okazało się taką sobie fantastyczną przygodówką z elementami grozy. Przyzwoitą, ale nic ponadto. Jednak Mordercy to zupełnie inna para kaloszy. Pomijając pierwsze opowiadanie, w którym odrobinę kuleje logika, ten zbiorek to kawał doskonałego literackiego rzemiosła. Jest w nim wszystko to, co sprawia, że z przyjemnością przewracamy kolejne strony: płynna narracja, naturalne dialogi, sprawnie wplecione twisty i przede wszystkim sporo bardzo dobrych, oryginalnych pomysłów. Teksty są wiarygodne – widać, że autor przed przystąpieniem do pisania każdego z nich odrobił zadanie domowe i przeprowadził odpowiedni research. I nie ma większego znaczenia, czy zabiera nas na XVI-wieczny hiszpański dwór, do zrujnowanego demoniczną aktywnością meksykańskiego miasteczka czy na wiec podstarzałych nazistów – wszędzie idziemy za nim chętnie, bo wiemy, że czeka nas wciągająca, niebanalna historia. Cóż rzec – Śmigiel wyraźnie dojrzał i okrzepł jako autor, poza tym doskonale opanował niełatwą sztukę pisania krótkiej formy. Podsumowując, Mordercy to rasowe i doskonale skrojone pulp fiction. Bez artystycznych (a może raczej artystowskich) ambicji, za to zapewniające bardzo dobrą rozrywkę.

sępSęp – przyznam się, że mam problem z polskim kinem. Mogę wymienić całe mnóstwo starych filmów autorstwa naszych filmowców, które uwielbiam i do których regularnie, z wielką przyjemnością wracam. Ale znakomita większość nowości mnie drażni. Mierżą mnie dowcipy serwowane w komediach, nudzą dziesiątki nic nie wnoszących przekleństw, męczą wałkowane co rusz obrazy polskiej nędzy i zdewastowanych podwórek, nudzą dialogi pełne niedopowiedzeń, które mają może sugerować jakąś głębię przekazu i emocji, ale w rzeczywistości są świadectwem tego, że scenarzysta poszedł na łatwiznę. Scenarzysta (i za razem reżyser) nie poszedł na łatwiznę w Sępie – i chwała mu za to! Ten film to właśnie takie kino na jakie czekałem: porywające, doskonale zrealizowane, mistrzowsko skomponowane. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Mamy naprawdę oryginalny pomysł na scenariusz ubarwiony kilkoma zgrabnymi zwrotami akcji i naturalnie brzmiącymi, ciekawymi dialogami. Jest profesjonalna realizacja (zdjęcia, dźwięk, reżyseria, montaż), której nie powstydziliby się filmowcy z Hollywood. Jest muzyka (ukłon w stronę zespołu Archive), która nie dość, że świetnie współgra z nastrojem poszczególnych scen, to pasuje do settingu: metropolii XXI wieku, gdzie stare miesza się z nowym, a ludzie niemal na każdym kroku ocierają się o szaleństwo. Są wreszcie rewelacyjni aktorzy, którzy doskonale wchodzą w swoje role i – przynajmniej na czas trwania filmu – wypierają z naszej pamięci swoje wcześniejsze kreacje. Co więcej mogę dodać? Jeśli nie widzieliście Sępa – obejrzyjcie. Naprawdę warto.

black-star-riders-all-hell-breaks-looseBlack Star Riders, All Hell Breaks Loose – Rok 2013 był (a w zasadzie wciąż jeszcze jest) bardzo udany dla fanów klasycznego rocka. Nowe, smaczne płyty wypuścili starzy wyjadacze z Deep Purple i Black Sabbath, poza tym pojawiły się krążki chociażby Kings of Leon, Queens of the Stone Age, Airbourne czy Gov’t Mule. Jednak to płyta All Hell Breaks Loose chłopaków z nowo założonej kapeli Black Star Riders zrobiła na mnie największe wrażenie. Panowie, którzy od lat występowali jako koncertowe wcielenie Thin Lizzy postanowili wreszcie nagrać autorski materiał, a z szacunku dla Phila Lynotta i innych byłych członków Lizzy zdecydowali się powołać do życia zupełnie nowy projekt. Już choćby tym zaskarbili sobie moją sympatię – zamiast korzystać z rozpoznawanej w pewnych kręgach nazwy nie bali się zacząć od zera. I zaczęli w wielkim stylu! All Hell Breaks Loose to 11 świetnych rockowych numerów, które brzmią nowocześnie i świeżo, choć przecież czerpią garściami z muzyki przełomu lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Czego można się spodziewać po krążku Black Star Riders? Cóż, fani Thin Lizzy nie będą zawiedzeni. Mamy tutaj całe mnóstwo wpadających w ucho melodii, solidnych riffów (Scott Gorham otrzymał za ten albym tytuł Riff Lord przyznawany przez Metal Hammer), porywających gitarowych duetów i fenomenalnych solówek. Dla miłośników gitarowego grania to prawdziwa gratka. Jednak to nie wszystko: świetnie brzmi wokalista Ricky Warwick nie dość, że ma ciekawą barwę głosu, to bardzo dobrze odnajduje złoty środek pomiędzy swoim własnym stylem, a tym wypracowanym przez Phila Lynotta w Thin Lizzy. Wszystko to osadzone jest na fundamencie zbudowanym przez zwartą i energetycznie grającą sekcję rytmiczną. Efekt? Proszę bardzo, przekonajcie się sami, klikając w video poniżej. Jak dla mnie płyta Black Star Riders to jeden z najlepszych krążków mijającego roku i tyle.

Na dziś to wszystko. Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania wkrótce!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Muzyka, Polecanki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s