Dni Fantastyki 2014 – wrażenia

Na konwenty jeżdżę – przyznam to bez bicia – do dość niedawna. Bodajże pierwszym, na jakim się pojawiłem, był Falkon w 2010 roku. Później zaglądałem tu i ówdzie, ale co roku mają miejsce dwa, które odwiedzić muszę choćby nie wiem co. Pierwszy – ze względu na rozmach i niesłychanie bogatą ofertę – to poznański Pyrkon. Drugim zaś są Wrocławskie Dni Fantastyki, konwent znacznie mniejszy, bardziej kameralny, ale też posiadający swoją specyficzną atmosferę. No i szczególnie miły sercu, bo przecież odbywa się w moim rodzinnym mieście.

W tym roku jednak odnoszę wrażenie, że wiele się zmieniło. Dni Fantastyki w swoim tegorocznym wydaniu wciąż były imprezą znacznie od Pyrkonu mniejszą, to fakt… ale czy mniej atrakcyjną? Z całą pewnością mniej było szeroko pojętej otoczki, mniej olśniewających cosplayowych kostiumów (choć te, które się mieliśmy okazję zobaczyć, potrafiły autentycznie zachwycić), mniej atrakcji, nazwijmy to, pobocznych. Dni Fantastyki skupiły się na fantastyce w jej dwóch podstawowych manifestacjach: literaturze i kinematografii. I w tej materii naprawdę w niczym nie ustępowały największym  tego typu wydarzeniom w Polsce.

222

Gala Dni Fantastyki, niżej podpisany skrajnie po lewej. Zdjęcie autorstwa Łukasza Wojciechowskiego i Dominiki Kustosz.

Nie będę się tutaj rozpisywał na temat wszystkich ważniejszych atrakcji konwentu, podobnych relacji możecie znaleźć w sieci całkiem sporo. Skupię się na tych punktach programu, w których w takiej czy innej roli uczestniczyłem albo które odwiedziłem z czystej ciekawości, i postaram się skrótowo podzielić moimi odczuciami.

Piątek

Na duży plus: moja prelekcja o self-publishingu spotkała się z gigantycznym (szczególnie jeśli wziąć pod uwagę porę – zaczynała się o 22:00) zainteresowaniem. Padały ciekawe pytania, prawie nikt nie zasnął, a szczególnie aktywni uczestnicy, w ręce których trafiły moje „Opowieści niesamowite”, następnego dnia nie narzekali na ich treść, a wręcz przeciwnie.

Na plus: bardzo ciekawa prelekcja Michała Gołkowskiego, który fenomen STALKERA wyprowadził od książki Kiplinga sprzed bagatelka 150 lat i zrobił to nad podziw sensownie. Michał zresztą poudzielał się później wraz ze mną i Bartkiem Czartoryskim na panelu poświęconym temu, czy autor może być dobrym tłumaczem. Nie pamiętam, czy doszliśmy do jakichś konkretnych wniosków, ale powiedzianych zostało sporo mądrych rzeczy, a momentami było nawet dość wesoło.

Na minus: brak.

Sobota

Na duży plus: Powiem tylko dwa słowa: Łukasz Orbitowski. Ten facet nie tylko świetnie pisze, ale jest też niezwykle charyzmatyczny. Nie ważne czy chodzi o spotkanie autorskie, o prelekcję dotyczącą jego podróży po RPA czy o panel dotyczący seksu w literaturze fantasy (gdzie na moje pytania odpowiadał on oraz równie fascynująca i dowcipna Aneta Jadowska) – słuchać go to po prostu czysta przyjemność. Aha, towarzyszący Gali Dni Fantastyki występ teatru Gry i Ludzie powalił na kolana i pobił pod względem artystycznym wszystko, co dotychczas widziałem na polskich konwentach. Mistrzostwo świata.

111

Fragment występu teatru Gry i Ludzie. Zdjęcie autorstwa Łukasza Wojciechowskiego i Dominiki Kustosz.

Na plus: moja prelekcja o pisaniu recenzji spotkała się z przychylnym odbiorem, nawet jakaś żywsza dyskusja się w pewnym momencie wywiązała i nikt jakoś nie sugerował, że opowiadam bzdury. Fajnie wypadł też panel dotyczący self-publishingu, na którym – o dziwo, zważywszy obecność znacznie bardziej uznanych autorów – najwięcej produkowaliśmy się chyba ja oraz Łukasz Śmigiel. Generalnie na jakimś etapie zawzięcie kłóciliśmy się z częścią widowni o działanie Amazona, co było nawet zabawne, zważywszy na to, że w chwili obecnej Amazon ma dla polskiego rynku książkowego podobne znacznie jak ewentualna rewolta w Gwatemali.

Na maleńki minus: nasz panel (czyt. przede wszystkim mój i Grześka Gajka) dotyczący wszelkiej maści krwiopijców oraz antologii Księga Wampirów wypadł całkiem nieźle. Poruszonych zostało sporo ciekawych tematów, padło kilka mądrych słów, momentami było też dość wesoło. Szkoda tylko że panel wyznaczono na godzinę 23:00 i pojawiły się na nim (nie licząc szeregu innych autorów biorących czynny udział w powstawaniu Księgi Wampirów) cztery osoby. Nic dziwnego, z odbywającą się w sąsiedniej sali prelekcją pt. „Zniewolenie, dominacja, uległość, masochizm…” na domiar złego oznaczoną na planie znaczkiem [18+] po prostu nie mieliśmy szans rywalizować.

Na większy minus: spotkanie z Sapkowskim. Godzina siedzenia na ostrym słońcu, spotkanie zdominowane przez pytania o Wiedźmina (zresztą do bólu sztampowe i przewidywalne), tak jakby AS nie był popełnił w swojej literackiej karierze jakichś dwóch tysięcy stron innych tekstów. Zresztą udzielane odpowiedzi też niekiedy wołały o pomstę do nieba. Stracony czas.

 Niedziela

Na duży plus: panel dotyczący steampunka, na którym gawędziłem sobie do spółki z Krzyśkiem Piskorskim, Simonem Zackiem, pytaniami zaś zasypywała nas błyskotliwa prowadząca – Edytą Rudolf. Mądrze gadaliśmy (tak przynajmniej mi się wydaje) i oddaliśmy honor polskiej retrofuturystyce, twierdząc, że nie tylko dobrze jest, ale będzie jeszcze lepiej.

Na plus: świetna dwugodzinna prelekcja Martyny Raduchowskiej na temat pracy policyjnych profilerów. Powinienem zaliczyć ją jako „duży plus” imprezy, ale jestem zwyczajnie zazdrosny: Martyna nie tylko fajowo pisze, ale jest też ode mnie sporo mądrzejsza i (o to akurat nietrudno) ładniejsza.

Na minus: za krótko!

Podsumowując, tegoroczne Dni Fantastyki okazały się niebywale udaną imprezą. Urokliwe wnętrza i okolice leśnickiego zameczku do spółki z szaloną liczbą atrakcji uczyniły ten wciąż stosunkowo kameralny konwent prawdziwą gratką dla miłośników fantastyki. Pozostaje mi pogratulować organizatorom i liczyć na to, że kolejna edycja będzie równie udana. Tylko co, jeśli jeszcze więcej osób postanowi przybyć do Wrocławia? Obecna lokalizacja już teraz nie zawsze wystarczała, ale, przeniesione gdzie indziej, DF-y stracą część swojej magii…

Advertisements

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Różne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Dni Fantastyki 2014 – wrażenia

  1. Marša pisze:

    Widzę, że się działo. Ja pozostałam tylko zwykłym konsumentem i napadłam stoiska, zanabyłam kilka rzeczy, portfel zapłakał i uciekłam. A widzę, że może trzeba było jednak wyrzucić nieco kasy na wejście i połazić po konwencie 😛

    • Marcin Rusnak pisze:

      Cóż, z moich doświadczeń wynika, że to samo, co na żywca na konwencie, można kupić też w sieci, nierzadko taniej albo w takiej samej cenie. Dlatego stoiska na konwentach przeważnie szybko przepatruję w poszukiwaniu rarytasów i później daję sobie spokój. Natomiast to, co się dzieje w salach prelekcyjnych, na spotkaniach autorskich, w gamesroomach… to jest KONWENT 🙂 I tam można się naprawdę genialnie bawić. Polecam i zachęcam do udziału w przyszłości 🙂

      • Marša pisze:

        Mnie się nieco panele itd. przejadły. Kiedyś chodziłam wiele i latałam z panelu na panel, nie przesypiałam połowy nocy, a jak spałam, to skitrana w śpiworze na korytarzu czy schodach, bo nie dopchałam się do sleep roomu, a potem dopadła jakaś wtórność, wychodziło, że w 90% przypadków albo ciekawy temat dla mnie był traktowany jak dla świeżaków, więc się nudziłam, albo mnie nic nie brało i tak jakoś takoś… A kupować na konwencie lubię, bo mogę zmacać, poza tym jakoś inaczej wydaje się pieniądze. Jest poryw chwili i wrażenie okazji. A w necie, to tak… czy naprawdę tego potrzebuję, a w sumie, a może nie, a po co… Plus jednego stoiska z konwentu w sieci znaleźć nie mogę. Znam nazwę, a… :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s