Poznańska bułeczka

Podczas koncertów ze Scarecrow dzieliliśmy scenę z czterdziestoma, może pięćdziesięcioma różnymi kapelami – nie chce mi się dokładnie liczyć. Grywaliśmy na przeglądach, imprezach plenerowych, na zlotach motocyklowych, po klubach. I choć przewinęło się tam sporo dobrych zespołów, to – pomijając Snake Charmer, na temat którego pisałem już kiedyś TUTAJ – trafiliśmy chyba tylko na jedną kapelę, która rzuciła nas na kolana, zrobiła nam z uszu miazgę i posiekała dźwiękami mózg na taką sieczkę, że jak jeden mąż popędziliśmy na ich najbliższy wrocławski koncert.

Ciabatta to zespół z Poznania. Zespół rockowy, garściami czerpiący z rockowych tradycji, który jednak te tradycyjne rozwiązania umiejętnie i świeżo zaprzęga do pracy, tworząc porywające piosenki i wpadające w ucho melodie. To przykład świetnej współpracy dwóch gitar (nie tylko pod względem partii, ale i brzmienia), sekcji, która pewnie trzyma rytm, i prawdziwej wisienki na torcie – wokalistki Anny Barczewskiej, niezwykle charyzmatycznej i utalentowanej.

Co mnie najbardziej zauroczyło w tym poznańskim bandzie? Niezwykle pozytywna energia płynąca ze sceny. Tych pięcioro muzyków doskonale bawi się tworzoną muzyką. Na scenie zachowują się, jakby się na niej urodzili, a kontakt, jaki utrzymują między sobą w trakcie występu, sprawia, że postrzega się ich jako grupę wytrawnych przyjaciół, a nie tylko kolektyw zjednoczony wspólną pasją do muzyki. Ale to nie wszystko. Ciabatta zachwyca dojrzałością: mają fajne teksty, ciekawe linie wokalne, a muzycy dobrze się uzupełniają, zostawiają sobie nawzajem miejsce – i w sferze muzycznej i zwykłego poruszania się na scenie. Szeroki wachlarz umiejętności instrumentalistów i niebanalna ekspresja wokalistki pozwalają im na granie w przekonujący sposób numerów różnego sortu – od klimatów bardziej nastrojowych, przez przebojowe rockowe kompozycje, po szybkie kawałki zahaczające o punkrock.

Nie będę dłużej marudził, niech zamiast mnie przemówi muzyka. Kawałki Ciabatty można odsłuchać chociażby na YouTube, jest ich tam sporo i, choć starsze nagrania kuleją trochę pod względem produkcji, sama muzyka jest jak najbardziej godna polecenia. Miłego słuchania i mam nadzieję, że wybierzecie się na koncert, gdy poznańska bułeczka zagości w Waszym mieście. Warto.

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka, Polecanki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Poznańska bułeczka

  1. Pingback: Jesienne refleksje | Marcin Rusnak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s