Zbudź się

Istnieje jedno pytanie, którego pisarze szczególnie nie lubią: Skąd Pan/Pani bierze swoje pomysły? Powodów tej niechęci jest zapewne całkiem sporo, a dwa kluczowe i wysuwające się na plan pierwszy to zapewne takie, że a) pytanie to słyszy się najczęściej, b) odpowiedź można albo zawrzeć w kilku zdaniach i tak naprawdę nie powiedzieć nic, albo mówić pół godziny i wyjść w najlepszym razie na niegroźnego czubka.

222Wspominam o tym, ponieważ kilka dni temu premierę miała antologia szeroko pojętej grozy pt. „Zapomniane historie”. Dziesięć zgromadzonych tam tekstów to pokłosie konkursu literackiego, a znaleźć wśród nich można chociażby opowiadania Kornela Mikołajczyka oraz Maćka Kaźmierczaka, których rzeczy czytałem już nie raz i za ich jakość jestem gotów ręczyć w ciemno. Aha, no i mój tekst tam także znajdziecie. „Zbudź się” to – jak określił wydawca – horror psychologiczny. Żeby nie psuć Wam frajdy z czytania, nie zdradzę nic odnośnie fabuły. Powiem tylko tyle (w kontekście pierwszego akapitu i pytania o inspiracje), że w tym konkretnym przypadku lwią część pomysłu zaczerpnąłem po prostu z mojego codziennego życia. Z doświadczeń rodzica wkładającego sporo wysiłku i serca w wychowanie dziecka. I w przezwyciężanie różnych trudności – w tym własnych demonów. Może właśnie dlatego, ze względu na tak mocne zakotwiczenie tekstu w rzeczywistości, dotychczasowi czytelnicy tego opowiadanie reagowali tak wyraziście: ciarami na plecach, kluchą w gardle, nawet płaczem. Wreszcie, niejako na zachętę, proponuję poniższy fragmencik:

Jak ktoś kiedyś powiedział, człowieka zakochanego pozna się po tym, że nie może zasnąć – a zasnąć nie może, ponieważ jawa jest dla niego piękniejsza niż sen.

Byłem zakochany. I nie mogłem spać. Ale mojej codzienności nie nazwałbym piękną.

Wegetowałem pośród nocy, siedząc bez ruchu w fotelu, w pokoju spowitym w ciszę i mrok. W głowie miałem chaos. Wspomnienia obrazów, głosów i zapachów płynęły rwącym strumieniem, wirowały, kryły się, pojawiały się znowu i znowu, nigdy naprawdę nie ginąc. Czasem rozkapryszone, samowolne myśli przystawały, zmęczone ciągłą gonitwą, i wtedy popadałem w głupawe odrętwienie, żałosny substytut snu.

Z podobnej drzemki wyrwało mnie stukanie do drzwi. Myśli, dotychczas błogo splątane w ciasny kokon, rozpełzły się natychmiast we wszystkich kierunkach, niczym karaluchy uciekające przed światłem.

Wstałem z fotela i zerknąłem na zegar. Trzecia w nocy. Kto to mógł być o tej porze?

Nie mam pojęcia, czy to, co napisałem powyżej, zachęci Was, żeby dać tej antologii szansę. Łudzę się, że tak, bo jestem głęboko przekonany, że jeśli sięgniecie po te teksty, nie zawiedziecie się i doznacie całej masy niesamowitych literackich wrażeń. Zachęcam tym bardziej, że ten ebookowy zbiorek można pobrać ze strony wydawnictwa RW2010 (TUTAJ) za jedyne 9zł.

Pozdrawiam Was serdecznie, do przeczytania niebawem!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s