Z mapą wśród cieni

Dzisiaj zrobię coś nietypowego. Nie będę was męczył nowinkami z mojego prywatnego literackiego poletka. Nie zrecenzuję żadnej książki. Nie podzielę się z Wami swoimi niesłychanie błyskotliwymi i w 100% oryginalnymi spostrzeżeniami na temat ostatnich wydarzeń w Polsce czy na świecie. Przemilczę nawet to, że chłopaki z The Answer wydali nową płytę i jest ona znakomita (cholera, jednak nie przemilczałem… sorry).

Nie, dzisiaj zrobię coś nietypowego. I będę potrzebował Waszej współpracy. Będę potrzebował potęgi Waszej wyobraźni.

Gotowi? No to zaczynamy.

Chciałbym, żebyście wyobrazili sobie książkę. Taką normalną, zwyczajną książkę. Białe kartki. Klejony grzbiet. Zapach farby. Kartonowa okładka. Na okładce szaro: smukłe szkielety bezlistnych drzew, stary płot i uchylone furta, w głębi dom oraz dwóch ludzi, bardziej widma niż namacalne postaci, wszystko przykryte mgłą, z gatunku tych, w których czekają na nas znacznie większe niebezpieczeństwa niż przemoczone buty i lekki katar. Rzeczona okładka ładna jest i estetyczna – nie strach byłoby postawić coś takiego na półce, otworzyć w pociągu albo nawet dać komuś w prezencie.

Jest na tej okładce również tytuł: Mapa cieni.

Nie, to nie koniec, nie rozpraszajcie się! Zabawa dopiero się rozpoczyna. Wasza wyobraźnia będzie mi teraz potrzebna bardziej niż wcześniej. Musicie otworzyć tę książkę. Poczuć pod palcami aksamitną gładkość papieru. Spojrzeć na czarne kształty liter, w pocie czoła układanych w zgrabne linie i eleganckie bloki przez łamacza. Przewróćcie kilka stron. No dalej, nie bójcie się. To nie jest książka z pratchettowskiego Niewidocznego Uniwersytetu, nie pogryzie Was. Nie jest to też żaden lovecraftowski grimuar pełen bluźnierczych praktyk – przypadkiem dostrzeżone zdanie nie sprowadzi na Was nieuleczalnego szaleństwa, nie sprawi też, że Wielcy Przedwieczni odwiedzą Was w snach. Co nie znaczy, że obcowanie z zawartymi tam tekstami jest bezpieczne. W końcu to literatura. To słowa. Historie. A słowa i historie potrafią być diablo niebezpieczne.

Ale, ale – odbiegliśmy od tematu. Skupcie się proszę. Wyobraźcie sobie te strony, wciąż pachnące świeżym drukiem. Przerzućcie kilka kartek. Widzicie zdjęcia? Te rudery o oknach jak puste oczodoły czaszek? Ten śnieg, opadłe liście, cichy strumień? Przypatrzcie się tym miejscom – każde z nich kryje swoją mroczną historię. Co takiego? Ach, więc znacie tamten dom? Nic dziwnego – wszystkie te miejsca istnieją naprawdę. I ich ponurych losów też nikt nie wyssał z palca.

Mapa cieni, którą chciałem, żebyście sobie właśnie wyobrazili, jeszcze nie istnieje. Ten skomplikowany projekt, który łączy w jednym tomie reportaże (prawdziwe historie rzekomo nawiedzonych miejsc) oraz literacką fikcję (inspirowane tymi lokacjami historie spisane przez takich twórców jak Dawid Kain, Magdalena Kałużyńska, Aleksandra Zielińska, Łukasz Radecki czy Kazimierz Kyrcz Jr.), to rzecz na polskim rynku książki nowatorska. I komercyjnie wątpliwa – wszak zbiory opowiadań sprzedają się znacznie gorzej niż powieści, a takie dziwne hybrydy zdaniem wydawców już kompletnie nie mają racji bytu i szans na zaistnienie.

Dzięki usilnym staraniom swoich pomysłodawców i pierwszoplanowych twórców, czyli Michała Stonawskiego i Krzysztofa Bilińskiego, Mapa cieni znalazła w końcu wydawcę. Sęk w tym – rzecz prozaiczna – że wydawca nie ma dostatecznie dużo forsy, żeby opublikować tę książkę w optymalnej formie.

I dlatego zwracam się do Was, łudząc się, że znajdzie się wśród osób odwiedzających tę stronę ktoś, kogo pomysł na Mapę cieni zainteresuje. Możecie bowiem przyczynić się do powstania tego wyjątkowego tekstu: na portalu crowdfundingowym możecie wesprzeć wydanie Mapy cieni. Nie chodzi tu bynajmniej o jakąś darowiznę czy coś podobnego – nic z tych rzeczy. Za każdą wpłaconą sumę przysługuje Wam bowiem adekwatna nagroda, na przykład papierowa wersja Mapy cieni przesłana na Wasz adres w momencie, kiedy książka opuści drukarnię. Więcej informacji na ten temat – a także na temat samego projektu – znajdziecie TUTAJ.

Na zakończenie chciałbym Wam tylko powiedzieć, że ja ten projekt już wsparłem i zachęcam Was do tego samego. Nie tylko dlatego, że szykuje się prawdziwa gratka dla fanów szeroko pojętej grozy. Nie. Są powody, moim zdaniem, ważniejsze.

Po pierwsze, wspierając ten projekt, pokazujemy „dużym wydawnictwom”, że lejemy na ich politykę wydawania niemal wyłącznie miałkiej papki i bestsellerów, utworów zapewniających bezpieczny zysk; że wkurza nas ich asekuranctwo i chcielibyśmy, by osoba mająca się za wydawcę literatury celowała w coś więcej niż tylko zbijanie mamony.

Po drugie, wspierając ten projekt, utrzemy nosa wszystkim internetowym haterom, zazdrośnikom, notorycznym malkontentom i zwykłym gnojom. Znacie ich, wszyscy ich znamy. To ci ludzie, którzy nie mają jaj, żeby zrobić coś z własnym życiem, i w efekcie rajcuje ich oglądanie cudzych niepowodzeń, niespełnionych nadziei, planów palących na panewce. To te osoby, które zaznaczają kciuk w dół pod Waszymi ulubionymi piosenkami na YouTube i które mówią „To się nigdy nie uda”, a potem: „A nie mówiłem?” Siedzą teraz przed komputerami i zacierają rączki, widząc jak dni mijają, a kwota potrzebna na realizację Mapy cieni wciąż jeszcze nie została zebrana. Proponuję wesprzeć ten projekt choćby po to, żeby w ten sposób pokazać im wirtualny środkowy palec.

Po trzecie, i chyba najważniejsze, wspierając ten projekt, pomożecie dwóm sympatycznym zapaleńcom zrealizować marzenie, któremu w jakimś tam stopniu poświęcili kilka lat swojego życia.

Mnie to wystarczy.

Trzymajcie się, do rychłego przeczytania!

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki, Różne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s