Odkrycia kwietnia

Paweł Majka, Wojny przestrzeni – Wcześniejsze losy Mirosława Kutrzeby i jego nietuzinkowych towarzyszy, które Paweł Majka opisał w Pokoju światów, podobały mi się bardzo (więcej na temat tamtej książki piszę TUTAJ). Autor, wcześniej mi nieznany, zachwycił mnie wtedy przede wszystkim wizją świata, mnogością odjazdowych pomysłów, wciągającą fabułą, zgrabnym czerpaniem z różnych konwencji. Językowo też było bardzo smacznie, bowiem Majka włada polszczyzną z biegłością, swobodą i polotem, które wprawiłyby w zakłopotanie niejednego znacznie bardziej utytułowanego literata. Wojen przestrzeni, powiem szczerze, trochę się obwiałem, bo po doskonałym w moim odczuciu Pokoju światów, mogło być tylko gorzej, ewentualnie równie dobrze. Niestety, koniec końców okazało się, że te moje niepokoje były uzasadnione: Wojny przestrzeni, choć dalej baaardzo dobre, to książką słabsza niż jej poprzedniczka. Za dużo tu bajerów i smaczków, które mają wzbogacać i uatrakcyjniać świat, ale rozwlekają narrację, spowalniają akcję, ograniczają moc rażenia fabuły. Za dużo oddzielnych płaszczyzn, na których toczą się wydarzenia (płaszczyzn nie tylko przestrzennych, ale i czasowych), za dużo płaskich postaci, ot literackich statystów, którzy są, owszem, ale niewiele wnoszą. Za dużo wreszcie mrugnięć okiem do polskiego poletka fantastycznego – fandom, Zajdel, Parowski. Oczywiście, są to wszystko rzeczy, które dla innego czytelnika, czytelnika oczekującego od literatury innych podniet, mogą się okazać walorami. Dla mnie niestety nie. Co nie znaczy, że Wojny przestrzeni to rzecz słaba. Bynajmniej, powtarzam. Czyta się tę książkę bardzo dobrze, ze sporą przyjemnością, dialogi brzmią znakomicie, a sam autor doskonale potrafi grać na czytelniczych strunach: bawi, wzrusza, a gdy robi się gorąco, przyprawia odbiorcę o szybsze bicie serca. Dlatego Wojny przestrzeni szczerze polecam, choć z delikatną nutką goryczy – bo troszkę mi szkoda, że nie dostałem czegoś aż tak znakomitego jak Pokój światów.

Paolo Bacigalupi, Wodny nóż – O nazwisko tego autora otarłem się wcześniej raz czy drugi, ale żadna z jego książek nie wpadła mi w ręce. Teraz wiem, że z pewnością ten brak nadrobię, bo Bacigalupi Wodnym nożem mnie kupił – co tam zresztą kupił, uwiódł mnie, zbałamucił, totalnie mi zawrócił w głowie. Największe wrażenie zrobiła na mnie wizja świata – Stany Zjednoczone na granicy rozpadu, poszczególne regiony czy miasta walczące bezpardonowo o coraz bardziej deficytową wodę i bezcenne prawa do korzystania z rzek – szczególnie, że autor patrzy na sprawę wieloaspektowo i zmiany klimatyczne mają konkretne przełożenie na demografię, ekonomię, religię, kulturę, zachowania społeczne, praktycznie na wszystko. Bohaterowie są ładnie nakreśleni, wiarygodni, przez co bardzo szybko ich los przestaje nam być obojętny, troszczymy się o nich i martwimy, a zmartwień nam pan Bacigalupi nie szczędzi, bo ludzie źli w jego książce są naprawdę cholernie źli, a całą resztę okoliczności też dobrze przeszkoliły w kwestii bezwzględności i braku zahamowań. Najsłabiej – co bynajmniej nie oznacza, że źle – prezentuje się sama intryga: wątek nazwijmy to szpiegowsko-kryminalny jest, owszem, wciągający i na pewno nie nuży, ale nie oferuje też jakichś oszałamiających fajerwerków i zwrotów akcji, które zapadną nam w pamięć na najbliższą dekadę. Pod tym względem, podobnie zresztą, jak w kwestii konstruowania fabuły (trzy niezależne wątki, każdy z innym bohaterem, stopniowo splatające się w jeden podczas mniej lub bardziej widowiskowego finału) Wodny nóż kojarzy się z tekstami Williama Gibsona i z mojej strony jest to jak najbardziej komplement. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam, a sam jak najprędzej spróbuję dorwać coś jeszcze tego autora.

Jakub Nowak, Amnezjak – W czasach kiedy wszyscy trąbią, że opowiadań nikt nie czyta, decyzja, żeby wydać zbiór krótkich form autora, który nie popełnił wcześniej żadnej powieści, musi trochę dziwić. Szczególnie, jeśli dodać, że są to teksty w większości wcześniej już gdzieś opublikowane – w prasie albo antologiach. Niemniej jednak wystarczyło kilka stron, żebym zrozumiał motywacje decydentów wydawnictwa Powergraph. Jakub Nowak bowiem z całą pewnością potrafi pisać. I z całą pewnością ma pomysły, które zasługują, żeby w takim zbiorze opowiadań w jakiś tam sposób je uwiecznić. Muszę jednak przyznać, choć trochę mi głupio to pisać, ale cóż, prawda musi zwyciężyć – otóż części Amnezjaka zwyczajnie nie zrozumiałem. Są tam teksty dość jasne, kompletne, czytelne i przede wszystkim oszałamiająco napisane, z językową werwą, fantazją i niesamowitym wyczuciem (przede wszystkim „Zimno, gdy zajdzie”, które rzuciło mnie na kolana i kazało zbierać szczękę z podłogi, ale też np. „Rychu”, „Dziwne dni”, czy „Ciężki metal”). Są też jednak utwory, które mnie intelektualnie pokonały – chociażby „Ekumenizm” czy tytułowy „Amnezjak”. Nie wiem, czy zawinił mój brak koncentracji i czytanie z doskoku, czy problem leży w niedoborach mocy obliczeniowej mojego mózgu. A może autor celowo pozostawił wiele rzeczy niedoprecyzowanych i niedopowiedzianych, pragnąc, by czytelnik głowił się i dumał, o cóż tu mogło właściwie chodzić? W każdym razie, choć doceniam pewne elementy tych opowiadań, zmęczyły mnie i koniec końców pożałowały satysfakcji z lektury. Oczekiwałem bowiem wielkiego, wyjaśniającego wszystko twista na koniec, objawienia spływającego na czytelnika wraz z ostatnim zdaniem, a dostałem raczej zdjęcie rentgenowskie jakiejś obcej formy życia i gapię się na nie, gapię i głowię, ale wciąż nie wiem, czy to coś na nim to zęby, ogon, kopyto czy kuśka. Niemniej jednak, sięgnąć po Amnezjaka warto – choćby po to, żeby przeczytać samo „Zimno, gdy zajdzie”.

Altered Carbon (sezon 1) – Odnoszę wrażenie, że po latach względnej posuchy nadszedł czas, kiedy rozmiłowani w SF zwolennicy dziesiątej muzy nie powinni mieć powodów do narzekań. W kinach był przecież niedawno znakomity Blade Runner 2049, a na małym ekranie Black Mirror czy Expanse. Ciąg dalszy tej dobrej passy manifestuje się w postaci Altered Carbon, netfliksowskiej adaptacji powieści Richarda K. Morgana. Ta opowieść o świecie, w którym ludzką świadomość można zapisać na maleńkim dysku, a ciało staje się tylko mało istotnym i doskonale wymienialnym garniturem, to wciągający cyberpunkowy spektakl. Mamy tu wszystko, czego można by oczekiwać od podobnej produkcji: są oszałamiające wizualizacje, świetne efekty specjalne, ciekawe gadżety, do tego solidna dawka golizny i sugestywnie pokazana przemoc. Są fajnie zaaranżowane sceny walki, jest mroczna, duszna atmosfera, jest niemal namacalne uczucie, że wszyscy mają brudne łapska, że bogaci mogą wszystko, a biedotą nie przejmuje się nikt. Jest fabuła obfitująca w zwroty akcji i cliffhangery, jest napięcie i pytania wymagające znalezienia odpowiedzi. Są wreszcie bardzo dobrze grający aktorzy (z jednym wyjątkiem,  o którym później), są bohaterowie wchodzący w wymykające się sztampie relacje, są niegłupie teksty i nienachalne, ale jednak wyraźnie zaznaczone dylematy natury etycznej. Jest całe mnóstwo smaczków i bajerów, które ubogacają świat przedstawiony i pomagają w zanurzeniu się w nim głęboko, aż po pachy. W moim odczuciu jedyną wadą jest Reileen – niestety troszkę za słabo napisana i nie dość dobrze zagrana jak na tak skomplikowaną, kluczową dla fabuły postać – ona jedna bardziej pasuje do przygodowej pulpy z rodzaju Dark Matter. Niemniej jednak Altered Carbon to kawał ekscytującej, znakomicie zakomponowanej rozrywki i mam szczerą nadzieję, że jeśli showrunnerzy zdecydują się wykorzystać pozostawioną sobie furtkę i robić ciąg dalszy, zaserwują nam kontynuację na równie wysokim poziomie.

Reklamy

Informacje o Marcin Rusnak

Wrocławianin, rocznik 1984. Miłośnik literatury fantastycznej, muzyki rockowej i dobrego kina. Pisarz, muzyk, tłumacz, nauczyciel angielskiego, mąż.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantastyka, Polecanki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.